wtorek, 17 grudnia 2013



ZAGUBIONA

Rozdział XVI


Usagi przeszła w ostatnich dniach totalną renowację. Fryzjerka ścięła jej włosy do pasa cieniując po całości od końca buzi począwszy, kosmetyczka zapoznała z henną i japońskim manicure, a pracująca na co dzień jako stylistka Unazuki mistrzowsko wybrała dopełniające całość nowego wyglądu ciuchy. W efekcie tego wszystkiego minę Mamoru po powrocie Usagi od fryzjera można wycenić na milion, minę Mamoru po powrocie Usagi od kosmetyczki można wycenić na miliard, a miny Mamoru na widok Usagi przed sobotnią kolacją nie można wycenić, bo była bezcenna.

- Usa, wyglądasz…- nie dokończył kręcąc głową na znak podziwu, kiedy blondynka oddawała płaszcz obsłudze.

- Olśniewająco?- zapytała idąc przodem i obracając się przez ramię.

- Co najmniej- odparł.

Dziewczyna szła pewnym krokiem w czarnych szpilkach ze złotym noskiem i tego samego koloru klasycznej sukience nad kolano z dopasowaną górą i rozkloszowanym dołem. W osłoniętej rękawkiem ¾ ręce niosła złote puzderko, a głęboki dekolt podkreślał dopasowany stylowo do torebki metaliczny naszyjnik.

,,Cholera, nie przypuszczałam, że naumiem się chodzić w takich butach”- pomyślała- ,,Co za ironia. Proszę  państwa, zdobywczyni nagrody ofiary roku w butach od Louboutina. Ale proszę państwa, ofiara roku jeszcze się nie wywróciła. Co nie znaczy, że zaraz tego nie zrobi… Nie Usa, jak to mówiła Unazuki? Proste plecy, równo stawiane nogi, wzrok na wprost i pewność siebe..."

- Do końca sali Kochanie- usłyszała po chwilii.

Safir pierwszy podniósł się na widok bruneta. Diamonda z zamyślenia wyrwał dopiero gest brata, ale oczekiwana para była już przy stoliku.

- Witam- Mamoru wyciągnął rękę kolejno do każdego z mężczyzn- To moja narzeczona, Usagi. Usagi, to Panowie Safir i Diamond Kentaro.

Białowłosy obojętnie przeniósł wzrok z Mamoru na kobietę obok. W jednym momencie ich spojrzenia się spotkały, źrenice rozszerzyły, a świat dookoła przestał istnieć. Chłonęli siebie nawzajem sprowadzając do sfery sacrum ułamki sekund wzajemnej fascynacji.

- Usa…- przerwał ich mentalne połączenie Chiba.

- O tak, przepraszam. Po prostu miałam wrażenie, że już się kiedyś spotkaliśmy i stąd moja dezorientacja. Bardzo miło mi poznać- powiedziała podając dłoń najpierw młodszemu z braci.

- Niestety nie mieliśmy tej przyjemności- odparł oczarowany Safir.

Kiedy Diamond ujął jej dłoń w swoją składając na niej pocałunek ciało Usagi przeszedł znajomy dreszcz.

- Na pewno nie zapomniałbym tak pięknej kobiety- dodał z szelmowskim uśmiechem.

Blondynka spłonęła lekkim rumieńcem, ale nikt oprócz białowłosego zdawał się go nie zauważyć.

- Siadajmy!- zaproponował Safir.


 ***

Dwóch mężczyzn pochłoniętych rozmową siedziało naprzeciw siebie.

- A Wy nic tylko ploty i ploty- powiedziała wchodząca do mieszkania szatynka.

- Witaj siostrzyczko- odparł przechylający głowę przez oparcie fotela Motoki.

Dziewczyna wkroczyła między mężczyzn całując kolejno każdego w policzek.

- Coś Ty zrobiła Usagi?- dopytywał się blondyn- Libido wszystkich facetów w Kōtō skoczyło dziesięciokrotnie.

- Hmm- zamyśliła się siadając koło niego- Powiedzmy, że odkryłam jej atuty.

Fiore uniósł brwi w górę.

- Wiecie, Usagi to w gruncie rzeczy wyjątkowo piękna i zdolna dziewczyna, która ma jeden, urosły do niesamowitych rozmiarów problem- lenistwo. Jeśli tylko uda się jej go przezwyciężyć to może was wszystkich jeszcze nie jeden raz zaskoczyć- powiedziała.

- Dobra, zrobię jakąś pożywna kolację, bo wnioskuję, że pod nieobecność Mako moja wizyta tutaj stwarza jedyną okazję na to, żebyś zjadł domowy posiłek- zwróciła się tym razem tylko do brata.

Unazuki zgarnęła położone na ziemi siatki i ruszyła w stronę kuchni.

- Chyba się lubią z Usagi- zauważył Fiore.

- Tak sądzę- odparł Motoki- Chociaż nigdy nie utrzymywały jakiś super bliskich relacji… Ale Usa, mówię Ci Stary, normalnie miazga! A Esme szaleje, bo Mamoru w ostatnich dniach nie rzuca się na nią taki wygłodniały.

- Myślisz, że nagle postanowił być wierny?

- Nope- pokręcił przecząco głową blondyn- Nie jest typem monogamisty. Po prostu miłujący dojrzałość, władzę i seks Mamoru, żyjąc na co dzień z płaczliwa i dziecinną Usagi chętnie lądował w objęciach pociągającej i pewnej siebie Esmeraldy. Usa wizualnie dojrzewając przewyższyła pod względem wyglądu Esme odbierając jej lwią część uwagi seksoholicznego Mamoru. Niemniej znam Esmeraldę- ona nie odpuści Mamoru, i znam Mamoru- i tak nie daruje sobie Esmeraldy.

Fiore oparł lewą łydkę na prawym kolanie specyficznie się uśmiechając.

- Innymi słowy jesteście do siebie podobni- skwitował.

- A Ty to niby co Panie Bierz Mnie- odparł wesoło Motoki zakładając ręce za głowę.


 ***

Ciemnowłosy nerwowo krążył pod drzwiami gotów w każdej chwilii do nich doskoczyć.

- Seiya, Ty Powaleńcu- rzucił wkładający szampana do wiaderka z lodem Yaten- Najpierw atakujesz mnie za zaproszenie Usagi, a teraz czekając na nią okupujesz drzwi jak Amerykanie Okinawę.

- Cicho- odparł brunet- Napewno dziewczyny nie będą mieć problemu, żeby je do nas wpuścili?

- Napewno- odparł siadający na fotelu Taiki.

W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Seiya skoczył jak oparzony czymprędzej naciskając klamkę.

- Witaj Królicz...- zaczął.





niedziela, 15 grudnia 2013



ZAGUBIONA

Rozdział XV


Usagi zgrabnie zgarniała łyżeczką bitą śmietanę z wierzchu cappuccino.

- Tak więc dzisiaj po zajęciach ruszam z Unazuki do fryzjera i na mały shopping- powiedziała ładując w siebie kolejna porcję smakołyku- Przyłączysz się?

Wyraz twarzy Minako przybrał nagle formę męczeńską.

- Aaa, Usa tak bym chciała- odparła przebierając pod stołem nogami- Ale jak nie zaliczę jutro kolosa z historii teatru i dramatu to ten stary grzyb nie dopuści mnie do egzaminu.

Usagi odłożyła łyżeczkę na talerzyk.

- W takim razie nie będę Cię namawiać- skomentowała życzliwie.

- Usaaa, taka rada z Twoich ust? Wiedziałam, że za szybko wypuścili Cię z tego szpitala...

Blondynka wybuchła perlistym śmiechem.

- Człowiek chce spoważnieć, a tu mu nie pozwalają- odparła- Nie no, po prostu postanowilam zacząć dojrzalej podchodzić do życia.

- Nie patrz na mnie Mina jakbym Ci powiedziała, że jestem kosmitą i co noc śpię pod specjalną aparaturą, która pozwala mi przetrwać w ziemskiej atmosferze- kontynuowała widząc szok na twarzy przyjaciółki.

Ostatnie słowa podziałały na dziewczynę kojąco.

- Przeraziłaś mnie w pierwszym momencie, ale dojrzała czy nie będziesz zawsze tą samą niezdarną wariatką- odpowiedziała po chwili.

- Ty jędzo!- uniosła się na niby Usagi ciągnąc przyjaciółkę za włosy.

- Ała...- krzyknęła Minako odzwdzięczając się tym samym.

- Dobra, bo nas wyrzucą- powiedziały jednocześnie się uspokajając.

- W sobotę idę z Mamoru na jakąś bardzo ważną kolację- rzuciła Usagi mieszając kawę.

- Cooo?- krzyknęła przyjaciółka- W sobotę jest koncert Three Lights Kochanie. Kolację zjesz, ale z naszymi Gwiazdeczkami w ich hotelowym lokum.

Usagi jęknęła.

- Boże, zapomniałam na śmierć, że to w sobotę- powiedziała zawiedziona.

- Cóż, Mamoru będzie musiał się obejść- odparła bezproblemowo koleżanka.

- Nie Mina- rzuciła Usagi przygryzając wargę- To spotkanie z szefem Kentaro Computers i nie idę tam tyle ze względu na Mamoru, co ze względu na siebie. Nie mogę wiecznie jechać na tym, że Mamo-chan dba o moje interesy. Sam ma wystarczająco dużo spraw na głowie, więc pora go odciążyć choćby częściowo z moich.

- Usa nooo, ale będzie im przykro. Yaten osobiście wysłał mi bilety dla nas...

- Co?- zapytała zaskoczona.

- Pstro. Nie zastanawiałaś się głuptasie skąd je mam?

- W sumie to nie- odparła.

- Otóż pewnego pięknego dnia dostałam list od Yatena Ka, w którym zapraszał mnie i Ciebie na pogaduchy po koncercie. Załącznik stanowiły dwa bilety.

Blondynka uniosła brwi.

- A o Rei, Ami i Mako nic nie wspominał?

Minako założyła ręce za głowę patrząc przez okno kawiarni. Pogoda była fantastyczna naprzeciwko tego jakie zachmurzenia Matka Natura fundowała ostatnio obywatelom Tokio.

- Nope, widocznie zaprosili tylko te najseksowniejsze- rzuciła puszczając jej oczko.

Usagi nie odpowiedziała mieląc intensywnie w głowie temat harmonogramowej kolizji.

- Nie Mina, nie mogę- powiedziała podpierając prawą ręką brodę- Weź Ami, Taiki się ucieszy. I przeproś chłopaków ode mnie. Innym razem chętnie się z nimi zobaczę...

- Innym razem, innym razem... Oni moga w każdej chwili zwinąć manele i już nie będzie innego razu...- zauważyła blondynka- Ale ok. Powiesz mi przynajmniej czy ten Diamond Kentaro jest tak boski jak go okładki magazynów malują.


 ***

- Rubeus, na jutro chcę mieć w komputerze zdjęcia wszystkich studentek z dzielnicy Kōtō, które są max 25-letnimi blondynkami o jasnej karnacji i niebieskich oczach- rzucił siedzący za biurkiem białowłosy.

- Yyyy- usłyszał ze strony stojącego naprzeciwko niego mężczyzny- I jak to mam niby zrobić?

Diamond przewrócił oczami.

- Wszystkie uczelnie mają w swoich bazach zdjęcia studentów. Zapłać komu trzeba i tyle- odparł.

Rubeus stał dalej jak wryty.

- A mogę sobie póżniej jakąś wybrać?- zagaił.


 ***

- Kawachigi chce Cię wysłać ze mną do Osaki- powiedziała Esmeralda przejeżdzając paznokciem po torsie mężczyzny obok.

- W jakiej sprawie?- zapytał.

- Ciężkiej, negocjacja cen- odparła- Mamy wziąść ze sobą kogoś jeszcze, ale to Ty zdecydujesz kogo.

Przez twarz Mamoru przebiegł chytry uśmieszek.

- To mi się podoba- mruknął.

- Zdobywamy coraz większą władzę Panie Chiba- skomentowała.

- I oby tak dalej- rzucił ciemnowłosy.

piątek, 13 grudnia 2013



ZAGUBIONA

Rozdział XIV


Ledwie Mamoru przekroczył próg mieszkania został przywitany gromkim uściskiem.

- Fajnie, że już jesteś- powiedziała Usagi całując go w usta.

Brunet nieznacznie skrzywił się delikatnie odklejając od siebie blondynkę.

- Usa, czy tu się coś przypadkiem nie pali?- zapytał.

Dziewczyna przygryzła dolną wargę i spojrzała na niego swoimi wielkimi oczami.

- Paliło... makaron- wyszeptała zażenowana.

- Bożeee, kobieto gdzie Ty masz głowę? Fortunę dałem za to mieszkanie, a Ty próbujesz je puścić z dymem- powiedział gniewnie.

- Przepraszam... Chciałam tylko przygotować obiad- odparła wbijając wzrok w ziemię.

Mamoru przewrócił oczami i przyciągnał ją do siebie całując w czoło.

- W porządku. Jak tam na uczelni?- zapytał.

Usagi momentalnie rozpromieniła się i ciagnąc go do salonu opowiadała, jak to przyszła Naru, siedziały na zajęciach, plotkowały na przerwach i pilnie notowały.

- A ten cały prof. Izumi to taki nudny, że słuchając go aż myślałam, że odzyskam pamięć..- kontynuowała.

Na hasło ,,odzyskam pamięć" brunet cały zesztywniał.

,,Nie, nie może odzyskac pamięci"- pomyślał- ,,To by mnie postawiło w bardzo niewygodnej sytuacji".

- Mówisz, że pilnie notowałaś?- przerwał swoje rozmyślania.

Dziewczyna przytaknęła.

- W ogóle mam do Ciebie taką prośbę Mamo-chan...

Mamoru rozłożył ręce w geście ,,mów dalej", a Usagi nagle zaczęła bawić się ściągaczem sweterka.

- Mógłbyś mi pożyczyć trochę więcej pieniędzy?- wystrzeliła- No bo wiesz... Nie chce, żebyś się za mnie wstydził. Tyle mówiłeś o  tej elegancji i w ogóle i pomyślałam, że zmienię swój look na bardziej dojrzały. Zaczne tez poważniej podchodzić do nauki i poszukam jakiejś pracy.

Zakoczenie odebrało brunetowi mowę. Po chwili zreflektował się i delikatnie uśmiechnął. Rzetelne podejście do studiów deklarowała już niejednorotnie, ale zamiar ogólnej zmiany stylu życia to było coś nowego.

- Jasne Skarbie, ale muszę przyznać, że zaskakują mnie Twoje plany- w końcu odparł.

Blondynka skuliła się na kanapie przywierając do jego ramienia.

- Nawet ja muszę kiedyś dorosnąć- westchnęła.

- Ja też mam do Ciebię prośbę- rzucił Mamoru- W sobotę jest bardzo ważna kolacja biznesowa z szefem Kentaro Computers i proszę Cię, żebyś na nią ze mną poszła.

- Kentaro Computers?- zamyśliła się Usagi- Coś mi to mówi...

,,Cholera"- pomyślał Mamoru- ,,Pewnie ktoś już jej coś powiedział. Trudno. I tak tego nie ukryje..."

- Kentaro Computers to największe japońskie przedsiębiorstwo branży komputerowej i Ty- Usagi Tsukino masz 40 % udziałów.

Blondynka podniosła się patrząc narzeczonemu prosto w oczy.

- Jaja sobie robisz- rzuciła.

- Czy ja Ci wyglądam na człowieka, który robi sobie jaja?- zapytał.

Usagi pokręciła przecząco głową wpatrując się dalej w jego osobę.

- Przed laty Twój ojciec razem ze swoim przyjacielem założyli firmę. Ponieważ wkład finanoswy jego znajomego był zdecydowanie większy umówili się na podział 40: 60. Nie przejawiali jednak większej żyłki do biznesu i interesu nie udało im się rozkręcić. Poświęcający temu tematowi cały czas Kenji nie mógł dłużej angażować się w coś, co nie przynosiło zysków. Tak więc zrezygnował zachowując jednak swoje udziały. Po latach Yoshio Kentaro i jego żona zginęli pozostawiając biznes synom, którzy okazali się być fantastycznymi biznesmenami i w krótkim czasie z małej rodzinnej firmy zrobili prawdziwą potęgę. Kiedy przed 2 laty bracia Kentaro zgłosili się do Twojego ojca Kenji chciał oddać swoje udziały. Na szczęście skontaktował się ze mną, a ja sprawdziłem notowania spółki na Tokijskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Rosły w fenomenalnym tempie, więc namówiłem Twojego ojca przed jego wyjazdem do przepisania na Ciebie tych 40 %. Ty w zamian miałaś pójść na studia, by móc w przyszłości ewentualnie się w sprawę zaangażować. Do tej pory nie byłaś jednak zbytnio zainteresowana i udzieliłaś mi ogólnego pełnomocnictwa do załatwiania wszelkich spraw.


 ***

- O ranyyy, kolacja z tym nudziarzem... Ta praca mnie wykończy- jęknął Diamond spoglądając w sufit.

- Ten nudziarz posiada 40 %- zauważył siedzący naprzeciwko Safir.

- Nie on, tylko jego dziewczyna- odparł białowłosy prostując wzrok- Swoją drogą Panna ma chyba klapki na oczach. Przecież od razu widać, że to kawał drania...

- Jej sprawa- dodał Rubeus przechylając szklankę- Ma gość wzięcie i tyle. Podobno lata za nima ta... no...

Rubeus nakreślił rękami w powietrzu dwa duże koła na wysokości klatki piersiowej.

- Jak jej tam...- kontynuuował- O! Esmeralda Watabe.

- Ta zarozumiała karierowiczka od Kawachigiego?- bardziej stwierdził niż zapytał Diamond.

- Chyba Panna Wszystko Sztuczne Mam- rzucił Safir.

- A tam, mi to nie przeszkadza- dodał Rubeus.

- Proszę Cię... Kijem przez ścierkę bym nie dotknął- skomentował brunet.

- A ja bym dotknął- odparł zamyślony Rubeus- I to bez kija i ścierki...

Safir z Diamondem momentalnie buchnęli śmiechem nie tyle na słowa przyjaciela, co wyraz jego twarzy wskazujący wyraźnie na tworzącą sie właśnie w jego umyśle wizualizację spotkania.

- No co... - powiedział wracający co rzeczywistości Rubeus- Sami się prowadzicie z podobnymi...

- Wypraszam sobie- zasygnalizował brunet- Nigdy mnie plastik nie kręcił.

- No dobra, no to Ciebie, ale Diamonda to chyba już z każdym typem kobiety widziałem...

Białowłosy uniósł w górę brwi.

- Przelotne znajomości...

- Mi też przelotna znajomość wystarczy- odparł trzymając w jedej ręce szklankę, a w drugiej butelkę.

Diamond nagle spoważniał intensywnie o czymś rozmyślając. W jego oku pojawił się błysk determinacji, a przez twarz przemknął chytry uśmieszek.

,,Znajdę Cię Skarbię choćbyś się schowała pod ziemią"- pomyślał.

środa, 11 grudnia 2013



ZAGUBIONA

Rozdział XIII


Bracia Kō przecisnęli się przez otaczający wejście do hotelu tłum wielbicielek.

- Mówią, że Tokio jest najbezpieczniejsyzm miastem świata, a ja mówię, że to guzik prawda- rzucił poprawiający ubranie Yaten.

- Statystyki pokazują, że...

- Zamknij się Taiki!- krzyknęli równocześnie dwaj pozostali bracia.

Przyzwyczajony do ich porywczej natury szatyn puścił uwagę mimo uszu ruszając przodem.

- Co Wy tacy nabuzowani?- zapytał

- Spytaj Yatena/ Seiyę- rzucili jednocześnie.

- Ehh- westchnął otwierajac drzwi do ich tymczasowego lokum- I tak dzień w dzień...

- Chciałem Ci wyświadczyć przysługę Pajacu!- odezwał się Yaten.

- Wsadź sobie swoje przysługi głęboko- odburknął Seiya.

- Aaaaa, wiesz co... Do tej pory się przejmowałem co Usagi o Tobie myśli, ale poszedłem po rozum do głowy i teraz ten jeden jedyny raz muszę przyznać Ci rację- to, że wychodzisz na skończonego debila to tylko i wyłącznie Twoja sprawa! Deklarowałeś miłość, wierność, przyjaźń i kto wie co tam jeszcze, a potem nie odzywałeś się przez 4 lata. Ładny mi przyjaciel! Takiego to ze świecą szukać!

- Łatwo Ci mówić! Przez 4 lata próbowałem o niej zapomnieć i może za jakieś 40 by mi się udało, gdybyś za moimi plecami nie przystał na koncert w Tokio!

- Koncert w Tokio prędzej czy później i tak musiałby się odbyć ze względów marketingowych.

- Dowiem się wreszcie o co chodzi?- wtrącił stojący na uboczu Taiki.

- Wysłałem Minako bilet dla niej i Usagi z zaproszeniem do nas po koncercie. O to chodzi- odparł zrezygnowany Yaten siadając na fotelu.

- Cooo? Czemu dla Ami też nie wysłałeś Głąbie?

Yaten i Seiya przestali na chwilę rzucać sobie nienawistne spojrzenia z szokiem spoglądając na Taikiego. Nie takiego komentarza spodziewali się z ust statecznego i poważnego szatyna.

- Nie przyszło mi to do głowy. Tak właściwie to chciałem sprowadzić tylko Seiyi Usę, ale...

- Ale pomyślałeś, że sprowadzisz też sobie Minę!- dokończył za niego Taiki.

- Nie! Pomyślałem, że... A zresztą, co się będę przed Tobą tłumaczyć!

- Jesteście beznadziejni...

I już by wszyscy trzej dosłownie skoczyli sobie do gardeł, gdyby ktoś z obsługi hotelowej nie zapukał do drzwi pokoju.

- Wszystko w porządku Panowie?



 ***

Usagi pośpiesznie pożegnała się z Naru wygrzebując zakopany na samym dnie torebki telefon.

- Cześć Mamo-chan, jak tam w pracy?- powiedziała sięgając jednocześnie po chusteczkę

- Hmm, znośnie. A ty gdzie jesteś?- usłyszała.

- Właśnie wracam z zajęć. Ten katar i tak prędko mi nie zejdzie, a przynajmniej opuściłam cztery ściany.

- Opowiesz mi wszystko jak wrócę- odparł- Sluchaj, wypadło mi pilne, ale raczej krótkie spotkanie. O 17 napewno już będę.

- Ok. To do zobaczenia.

Mamoru rozłączył się wychodząc z windy na ostatnie piętro głównego budynku Kentaro Computers.

- Mamoru Chiba do Pana Safira Kentaro- zaanonsował sekretarce.

Śliczna dziewczyna spojrzała na niego odkładając przeglądane właśnie dokumenty.

- Pan Kentaro czeka na Pana u siebie- odparła wracając do pracy.

Brunet ruszył dalej korytarzem skręcając przed jego końcem w drzwi po prawej. Zapukał, a na odzew ,,proszę" nacisnał masywną klamkę wchodząc do środka gustownie urządzonego pomieszczenia.

- Witam- powiedział Safir przechylając się przez biurko i podając rękę- Proszę usiąść. Coś do picia?

- Nie, dziękuję- odparł Mamoru pewnie zajmując miejsce naprzeciw wicedyrektora.

- W takim razie przejdźmy do konkretów- rzucił Safir opierając się łokciami o blat- Cztery dni temu otrzymałem poufną informację, że Nomura planuje połączenie z Sakurabą.

Podpierający lewą ręką podbródek Mamoru podniósł gwałtownie brwi.

- Mój brat osobiście spotkał się z Sakurabą, w ostatniej chwili odwodząc go od tego pomysłu i przekonując do przymierza z nami.

- Zaraz, zaraz... To było cztery dni temu i dopiero teraz mi Pan o tym mówi?- uniósł się wyraźnie niebieskooki.

- Pragnę zauważyć, że Diamond ma pakiet kontrolny i żadna decyzja nie musi być z Panem konsultowana- odparł niezadowolony z jego tonu Safir.

- Nie zmienia to faktu, że powinienem za każdym razem móc wyrazić swoje zdanie i opowiedzieć się za konkretną opcją- rzucił wściekle wstając.

- Ma Pan rację- odparł stoicko spokojny Safir- Niemniej sytuacja była nagląca. O całym procederze dowiedzieliśmy się w ostatniej chwilii i uciekający czas nie pozwalał na kosultację. Poza tym... I tak by się Pan z nami zgodził Panie Chiba.

- Owszem- odparł dalej zirytowany- Ale nie znoszę być pomijany...

- Dzwoniłem do Pańskiego biura tuż po całej sprawie, ale był Pan nieosiągalny...

Mamoru przekrzywił usta wkładając ręce do kieszeni i nieco się uspokajając.

- Taaa... Problemy osobiste- mruknął.

Tym razem to Safir wstał podchodząc do swojego rozmówcy.

- W każdym razie zapraszam w przyszłym tygodniu na kolację biznesowa w celu omówienia nowej strategii. Niech o dobrej woli tego spotkania świadczy obecność mojego brata, który osobiście załatwia tylko sprawy najwyższej wagi.

Niezadowolenie momentalnie ustąpiło miejsca przelotnemu uśmieszkowi satysfakcji na twarzy Mamoru.

- Dobrze, tak więc do soboty najpewniej- odparł ściskając dłoń Safira na pożegnianie.

- Proszę przyjść z narzeczoną- usłyszał jeszcze kiedy był już przy drzwiach.

poniedziałek, 9 grudnia 2013



ZAGUBIONA

Rozdział XII


Usagi spała w najlepsze okryta jedynie cienką kołdrą. Burza złocistych włosów okalała jej nagie ramiona, a lewa ręka swobodnie leżała na wolnej przestrzeni łóżka.

,,Co jak co Usa, ale ładna to Ty jesteś"- pomyślał zakładający koszulę brunet rzuciwszy jej przelotne spojrzenie.

 Gdy położony na komodzie telefon zaczął nagle dzwonić Mamoru doskoczył do niego jak lew do mięsa prędko naciskając zieloną słuchawkę i sprawdzając kątem oka czy narzeczona się nie rozbudziła.

- Słucham- powiedział przykładając telefon policzkiem do ramienia i zapinając mankiety.

- Stęskniłam się Kotku- usłyszał wychodząc z sypialni- Czekam w Twoim biurze...

- Będę za pół godziny- odparł nalewając kawę do kubka- Do zobaczenia.

Było wpódo 9 rano i zanosiło się na kolejny pochmurny dzień.

,,Muszę być bardzo ostrożny"- pomyślał pijąc pośpiesznie małą czarną.

Zgarnął z półki w korytarzu klucze i ubierając czarny płaszcz wrócił do sypialni. Klęknął koło łóżka i delikatnie szarpnał Usagi za ramię. Blondynka zaczęła powoli niechętnie otwierać oczy.

- Mamo-chan- powiedziała przeciągając się- Wychodzisz?

- Tak, Kochanie. Jest sporo pracy, a chce wrócić wcześniej. W końcu mamy 2 lata z czasu mniej- powiedział uśmiechając się.

Usagi pocałowała go delikatnie w usta.

- Pomyślałem, że będziesz się nudzić i zadzwoniłem do Naru. Chodzicie razem na studia, więc ona Ci dużo rzeczy wyjaśni. Jeśli chcesz iść dzisiaj na zajęcia to masz już przewodnika, a jeżeli nie czujesz się na siłach to Naru chętnie z Tobą posiedzi, bo, jak to stwierdziła, w obliczu braków jakie wspólnie sobie ostatnio wypracowałyście jeden wykład mniej czy jeden wykład więcej nie robi jej różnicy. Będzie przed 11.

Blondynka wpatrywała sie w niego swoimi wielkimi, niebieskimi oczami.

- Cudowny jesteś- powiedziała.

- Ty też- rzucił na pożegnanie całując ją w czoło- Lecę... Pa.

Brunet wyszedł, a Usagi leżała dalej bawiąc się swoimi długimi włosami.

,,Są takie dziecinne"- pomyślała- ,,Eh, Mamoru miał rację... Ta fryzura i ciuchy i brak zainteresowania poważnymi sprawami. On się tak stara, a ja co... Czas dorosnąć Usagi, zacząć przykładać się do nauki, znaleźć pracę, lepiej się ubierać... Roztrzepana i szurnięta zawsze będę, ale to co mogę zmienić zmienię." 

,,Potrzebuję tylko funduszy... Albo raczej aż..."- westchnęła- ,,Cóż, będę chyba ten ostatni raz musiała poprosić Mamoru... Dobra, wstaję, bo mnie noc zastanie".

Dziewczyna idąc do łazienki potknęła się o porozrzucane po ziemi ciuchy.

,,Świetnie... Prawie zginąć przez leżące na ziemi spodnie. Trzeba być niezłą ofiarą. Widzę, że lekcje z gracji też będę musiała wykupić"- pomyślała zła na swoją niezdarność, ale kiedy sobie przypomniała skąd te ubrania się tam wzięły spłonęła lekkim rumieńcem.

,,Nie, żeby nie było świetnie... Było mmmmmmmmm..."- myślała wrzucając ciuchy do kosza na pranie. ,,Ale mam wrażenie, jakbym doświadczyła wcześniej czegoś więcej. Jakbym drżała przy najmniejszej pieszczocie i płonęła przy najdelikatniejszym dotyku..."

,,Aaaaa.... O czym Ty myślisz Usagi"- skarciła samą siebie.

Przytomniejąc dostrzegła wśród wystających z kosza ubrań małą prostokątną karteczkę.

,,Diamond Kentaro. Dyrektor"- przeczytała ubierając niebieski szlafrok.

,,Pewnie wypadła Mamoru z kieszeni"- pomyślała idąc na korytarz i wrzucając wizytówkę do leżącego obok telefonu notesu.

Jednocześnie sięgnęła po słuchawkę i wybrała zapisany w książce telefonicznej numer.

- No cześć mamo...


 ***

- Więc tylko dlatego z nią jesteś?- zapytała siedząca na biurku kobieta.

- Nie tylko- odparł zadowolony z siebie brunet.

- Więc co jeszcze jest w tej dziewczynie oprócz tego, że znosi złote jajka?

Esmeralda zrzuciła buty kładąc stopy na fotelu koło bioder Mamoru i opierając łokcie na kolanach.

- Jest ładna, zabawna, pomysłowa, wierna... dobra w łóżku- dodał.

- Pfi, ta szara mysz? Chyba sobie ze mnie kpisz...

Nastroszona Esmeralda momentanie się odsunęła. Ciemnowłosy już miał ją udobruchać, gdy zadzwonił telefon.

- Mamoru Chiba, słucham- odebrał brunet sadzając ją sobie na kolanach.

- Witam, Safir Kentaro z tej strony. Zapadła ostatnio ważna decyzja i musimy się pilnie spotkać.


Translate