czwartek, 9 stycznia 2014



ZAGUBIONA

Rozdział XXV


Prawie gotowa do wyjścia blondynka sięgnęła po natarczywie dzwoniącą komórkę.

,,Szlag, to Mamoru”- pomyślała wsuwając nogę w średniej wysokości szpilkę do szpica z bordowego lakierku- ,,Tylko nie sprzedaj Usagi, że coś podejrzewasz…"

- Słucham- powiedziała mocując się z drugim butem.

- Cześć Kochanie. Dzwoniłem wczoraj. Nie odbierasz, nie oddzwaniasz. Coś się stało?- usłyszała.

Usagi zmarszczyła brwi i przykładając policzkiem komórkę do ramienia stanęła na jednej nodze prawą ręką nasuwając zapiętek szpilki.

- Dzwoniłeś?- zapytała poważnie zaskoczona.

- Taa, parę razy- odparł.

- Ała!- krzyknęła blondynka.

- Usagi co się tam dzieje?

- Nic, ubieram buty- odparła z kwaśną miną ruszając po torebkę- Ale jeśli do 5 min się nie rozbiją to na wieczór będę kaleką roku.

Mamoru głośno westchnął do słuchawki.

- To załóż inne- inteligentnie doradził.

- Nie mogę- powiedziała niemal rozpaczliwym tonem- Pasują idealnie, a nie mam już czasu zwiedzać garderoby.

- Boże, co ta Unazuki z Tobą zrobiła…- skomentował- Wychodzisz na uczelnię? Wczoraj podobno nie byłaś...

- Fiore Kabel Sakata złożył meldunek?- zapytała kąśliwie.

- Możesz nie być dla niego taka niemiła?

- Nie lubię go i już. Przepraszam Mamo-chan, ale jestem umówiona na 10, więc może zadzwonisz po południu jak będziesz miał chwilę?

- Jak to jesteś umówiona na 10? Nie idziesz na zajęcia? Co Ty do cholery wyprawiasz?

Wiedział, że nie powinien się unosić, ale swoim zachowaniem i omijaniem kolejnego pytania z kolei, żeby wreszcie się rozłączyć zadziałała mu na skołatane tłumem wątpliwości nerwy.

- Przeniosłam się na zaoczne, ale teraz nie mam czasu Ci nic wyjaśniać. Zadzwoń później to pogadamy.

Mamoru rozłączył się z wściekłości uderzając pięścią w stolik.

- Coś nie tak?- zapytał Motoki.

- Wszystko jest nie tak… Usagi mi się wymyka, a razem z nią jej udziały...

- Mamy jeszcze Kawachigiego, który traktuje Cię jak syna, którego nigdy nie miał…- zauważył chytrze jasnowłosy.

- Kawachigi jest płotką przy Kentaro, a poza tym to długoterminowa inwestycja- odparł odpalający papierosa Mamoru.


***

Usagi usłyszawszy ,,proszę” weszła do przestronnego gabinetu Diamonda. Widząc siedzącego za biurkiem białowłosego mimowolnie się uśmiechnęła idąc w jego stronę. Przerzuciła wiszący do tej pory z ramienia elegancki płaszcz przez oparcie wolnego fotela i stanęła naprzeciwko mężczyzny kładąc ręce na biodrach.

-I jak wyglądam w biurowym stroju?- zapytała efektownie, jak na ogniatającego buta, się obracając.

Mierzący blondynkę już od progu pożądliwym spojrzeniem Diamond sprytnie wykorzystał moment nieuwagi dziewczyny łapiąc ją w pasie i niebezpiecznie blisko przysuwając swoją twarz do jej.

- Cudownie…- szepnął patrząc prosto w jej intensywnie błękitne oczy.

- Diamond… ja… źle się z tym czuję- wydukała w końcu zahipnotyzowana jego spojrzeniem blondynka.

- Co masz na myśli?- zapytał białowłosy nieco się odsuwając.

Usagi przeszła parę kroków siadając na naznaczonym przez płaszcz fotelu. Założyła nogę za nogę, ręce złożyła jak do modlitwy, a wzrok wbiła w ziemię.

- Di, bo te nasze relacje… mimo wszystko, to i tak nie fair względem Mamoru…

Aktywnie o czymś myślący Diamond stał tak bez ruchu parę sekund, by w końcu podejść do biurka i z pierwszej szuflady od góry wyciągnąć dużą, białą kopertę. Przesunął ją po drewnianej powierzchni mebla w stronę zaskoczonej dziewczyny, ręce pozostawiając oparte na blacie biurka. Usagi spojrzała na niego próbując wyczytać coś z jego twarzy, ale jej wyraz był zdecydowanie nieodgadniony. Niepewnie sięgnęła więc po kopertę wyjmując z niej całkiem lekką zawartość. Otwierając szeroko oczy lewą rękę przyłożyła do ust prawą mocno ściskając zdjęcia.

- Kiedy je zrobiono?- zapytała drżącym głosem poznając świeżo kupioną koszulę Mamoru.

- Wczoraj- odparł białowłosy obserwując jej reakcję.

,, I czego histeryzujesz Usagi”- karciła siebie w myślach- ,,Przecież podejrzewałaś, że on cię zdradza… A ta kobieta… Widziałam ją we śnie, a właściwie- jej obraz mignął mi przed oczami… Jej i… Ałłł…”

Blondynka gwałtownie złapała się za głowę upuszczając trzymane zdjęcia.

- Skarbie, co Ci…

Diamond momentalnie doskoczył do niej.

Widziała siebie idącą ulicą, widziała intymnie przyklejoną do prowadzącego samochód narzeczonego kobietę, widziała sadowiącego ją przemoczoną jak kura na przednim siedzeniu Diamonda. We śnie łapała tylko pojedyncze obrazy i nie była pewna, czy to nie umysł płata jej figle.

,, A może teraz też mi płata?”- dumała- ,,Nie, to jest zbyt wyraźne, dokładne, płynne i… niestety logiczne…”

Widziała jadącego z nią samochodem Motokiego, próbującego ją przytulić Mamoru, siebie oddalającą się i … ciemność.

- Hej Maleńka!- próbował ją ocucić kucający przy niej białowłosy.

Ale coś z tej wizji nie dawało jej spokoju nie mniej niż cała reszta.

- Di, czy my uprawialiśmy seks?- wystrzeliła podnosząc głowę i patrząc mu prosto w oczy.

Tym razem to Diamond wyglądał na zaskoczonego.

- Nie spodziewałem się, że to będzie pierwsze… no dobra, drugie pytanie po tym jak zobaczysz….-
mężczyzna przerwał widząc jej błagające o odpowiedz spojrzenie.

- Tak- odparł.

- Cholera- powiedziała wpijając place prawej dłoni we włosy.

- Usagi, co się dzieje?- zapytał marszcząc brwi.

- Nic… albo wszystko- odpowiedziała przechylając głowę do tyłu, żeby uchronić zaszklone oczy przed rozmazaniem- Po prostu poskładałam wszystko do kupy…

- Przypomniałaś sobie coś?

- Myślę, ze na tyle, żeby posłać Mamoru do wszystkich diabłów- odparła.

Diamond triumfalnie się uśmiechnął.

- Tylko, że… kurde, spałam z Tobą Di… spałam, jak jeszcze byłam z Mamoru. Czy to nie czyni mnie taką jak on? Czy nie wypadałoby powiedzieć: ,,no to mamy remis”?

- Hej, Kochanie- rzucił ujmując jej podbródek- Nie waż się nawet porównywać do tej łajzy. Jestem pewien, że ma jeszcze niejeden grzeszek na sumieniu i Ci to udowodnię.

Usagi patrzyła się na niego swoimi dalej zaszklonymi oczami.

- Dziękuję Di- powiedziała rzucając się mu w ramiona- Dziękuję Ci, że jesteś… Zobaczysz, będę silniejsza…

Diamond ponownie zmarszczył brwi odrywając się od niej.

- Przecież lubisz silne kobiety...

Przez twarz białowłosego przemknął kolejny uśmieszek.

- A skąd wiesz?- zapytał rozbawiony.

- Czytałam w gazecie- wystrzeliła blondynka.

Para popatrzyła się na siebie- on zdumiony, ona zażenowana, po czym oboje wybuchli głośnym śmiechem.

- Dobra- odezwał się w końcu Diamond- przedstawmy Cię wreszcie reszcie…

Białowłosy podszedł do biurka podnosząc słuchawkę.

- Berthier, Ty, Coan, Safir, Rubeus i Sakuraba jeśli jest… za 5 min u mnie.

poniedziałek, 6 stycznia 2014



ZAGUBIONA

Rozdział XXIV


Minęła niespełna godzina odkąd wyszedł Diamond. Zamyślona Usagi leżała na fotelu z nogami przerzuconymi przez jego ramię.

,,Jestem niedorzeczna!”- dumała- ,,Zarzucam Mamoru niewierność, a sama padam w ramiona niedawno poznanego faceta. Czy w takim razie mam prawo mieć do niego pretensje?”

Blondynka ciężko westchnęła przeczesując palcami i tak już mocno rozwichrzone włosy.

,,Zwariuję, zwariuję, zwariuję…”- powtarzała w myślach trzymając się za głowę.

Nagle leżący pod jej ramieniem telefon zawibrował. Lewej ręki nadal nie spuszczając ze skroni prawą sięgnęła po sygnalizującą nową wiadomość komórkę.

,,Mam nadzieję, że się beze mnie nie zamartwiasz”- odczytała, a delikatny uśmieszek przebiegł przez jej twarz.


 ***

Safir wyszedł z gabinetu i przysiadając na zewnętrznej krawędzi biurka Coan zaczął przeglądać zgarnięte sprzed nosa dziewczyny dokumenty. W końcu zatrzasnął twardą okładkę zalaminowanego pisma i uderzając nią raz po raz w otwarta dłoń lewej ręki obdarzył zamyślonym wzrokiem przeciwległą ścianę.

- Dobra dziewczyny, słuchajcie!- powiedział wstając- Ten trzeci pokój za Wami ma być do jutra opróżniony. Wiem, że było wygodnie i poręcznie mieć tutaj najważniejszą dokumentację, ale wszystko jeszcze dziś leci piętro niżej.

Zdziwione siostry posłały mu pytające spojrzenie.

- Polecenie dyrektora- odparł unosząc ręce do góry na znak ,,nie wiem co on znowu wymyślił”.


 ***

Zdenerwowana Rei chodziła tam i z powrotem wzdłuż mieszkania Minako.

- Jak to spotkała się z Seiyą?- pytała machając rękami.

- Zwyczajnie- nonszalancko odparła oblizująca łyżeczkę Minako.

Blondynka sięgnęła po drugi kawałek ciasta nakładając go sobie na talerzyk.

- Nie jedz tyle, bo będziesz gruba i już wtedy na pewno Cię do żadnego filmu nie wezmą… Boże, normalnie jak Usagi…- zauważyła dalej miotająca się po pokoju brunetka.

Minako popatrzyła na nią pełnym rozgoryczenia wzrokiem.

- To nie było miłe- odparła.

Rei przetarła oczy i usiadła naprzeciwko rozłożonej na fotelu blondynki.

- Przepraszam. Po prostu nie chcę, żeby ten trefniś zburzył szczęście Usagi.

Minako miała nie kometować słów ciemnowłosej, ale po głębszej chwili namysłu przerwała zapadłą ciszę.

- Wiesz co, żałuję że Ci o tym powiedziałam… Seiya był jej przyjacielem i jeśli Usa chce się z nim spotykać to nic Ci do tego.


 ***

Otulona kominem szatynka schodziła po schodach budynku Narita Airport.

- Tutaj Kalaberas!- krzyknęła stojąca przed luksusową taksówką ciemnowłosa.

Dziewczyna przyspieszyła rzucając się w ramiona siostry.

- Boże, Petz. Jak dobrze Cię widzieć. Sesja tu, sesja tam i nie było mnie z pół roku.

- Najważniejsze, że jesteś i do czasu mojego ślubu nie wyjedziesz- odparła dobrotliwie się uśmiechając.

Szatynka rozdziawiła usta porywając rękę brunetki i patrząc na nią rozszerzonymi oczami.

- Wow! Ale czemu nic nie mówiłaś cholero jedna?!- wydusiła w końcu.

Ciemnowłosa przewróciła oczami wpychając siostrę do wnętrza taksówki.

- Nie było za bardzo kiedy, bo pierścionek noszę od wczoraj…

- Gratuję Pani- odparł poczciwie przechylający się przez siedzenie kierowcy taksówkarz- Dokąd jedziemy?

Petz już miała wskazać adres mieszkania Kalaberas, ale ta najwyraźniej planując jechać gdzie indziej uprzedziła siostrę.

- Główny budynek Kentaro Computers proszę.

Zadowolona szatynka skrzyżowała nogi i założyła ręce za głowę.

- Myślałam, że jesteś zmęczona podróżą? W ogóle gdzie Twoje bagaże?- zapytała ciemnowłosa.

- Ktoś je później odbierze. Nie chce mi się z nimi gonić po firmie, a trzeba przywitać szwagierka i… Diamonda.

Petz westchnęła opadając na oparcie fotela.

- Dalej się w nim kochasz?

Kalaberas odpowiedziała jej chytrym uśmiechem.

- A dziewczyny w pracy? Za nimi też się stęskniłam- rzuciła szatynka.


 ***

Wyraźnie zadowolony z życia Mamoru jedną ręką obejmując opartą o jego klatę Esmeraldę drugą sięgnął po niedbale rzuconą na szklany stolik komórkę.

- Fiore dzwonił- mruknął wybierając numer.

Motoki uniósł brwi w górę kiepując szluga do popielniczki.

- Witaj Mamoru, jak wyjazd?- usłyszał wkrótce ciemnowłosy.

- W porządku. Więcej zabawy niż pracy- odpowiedział z chytrym uśmieszkiem brunet- Co tam u Usagi?

Esmeralda skrzywiła się na dźwięk tego imienia.

- Byłem u niej dzisiaj...

- Spytaj go ile naliczył zadrapań i siniaków!- krzyknął rozweselony blondyn unosząc przed siebie trzymającą papierosa rękę.

- Siniaków i zadrapań brak, ale prawie skasowała mi facjatę pchniętymi z morderczą prędkością drzwiami- powiedział słyszący pytanie Motokiego Fiore.

- Heh, cała Usa- odparł rozłożony na kanapie brunet- Słuchaj… Sorry za tak niewygodnie zadanie, ale poza Motokim Tobie najbardziej ufam, więc nie było wyjścia.

- Spoko- rzucił Fiore- Powiedz… Mówi Ci coś imię Seiya?

Mamoru zdjął zaciśniętą na klatce piersiowej Esmeraldy rękę przyjmując pozycję siedzącą.

- Taa…- mruknął z grymasem na twarzy- To ten gwiazdorzyna od siedmiu boleści, który parę lat temu startował do Usagi. Co z nim?

Na linii zapadła parosekundowa cisza.

- Cóż… Wygląda na to, że wysyła jej kwiaty i przynajmniej raz się spotkali, albo się spotkają.



sobota, 4 stycznia 2014



ZAGUBIONA

Rozdział XXIII


Usagi leżała bokiem na kapanie opierając głowę o kolana siedzącego obok Diamonda.

- Wiesz… Ledwie się znamy, a ja zarzucam Cię swoimi problemami, ale nie widzę w tym nic niewłaściwego, chociaż wiem, że powinnam…

- Nie ufasz mi?- zapytał białowłosy gładząc dziewczynę dłonią po ramieniu.

- Właśnie ufam… Ufam obcemu facetowi jak nikomu innemu z całego mojego mniej czy bardziej nędznego życia, zwierzam mu się ze swoim problemów i wyczekuję propozycji rozwiązania aktualnych dylematów. Co ze mną jest nie tak?

Kąciki ust Diamonda wykrzywiły się w szelmowskim uśmiechu.

- Cóż… nie pierwszy raz spotykam się z taką reakcją, więc może to znaczy, że wszystko z Tobą w porządku- zażartował niecierpliwie wyczekując odzewu.

Odzew nadszedł w postaci gwałtownie zrywającej się do pozycji siedząco- klęczącej Usagi.

- Ty pyszałkowaty….

Blondynka nie zdążyła skończyć wianuszka, bo białowłosy zamknął jej usta pocałunkiem. Dziewczyna początkowo wyraźnie rozważała opór trzymając ręce w gotowości do odepchnięcia napastnika, ale Diamond Kentaro potrafił tak ją mamić, że nie pozostawało nic innego jak tylko całkowicie się mu poddać.

- Di, ja mam narzeczonego- powiedziała w końcu gdy dał jej trochę swobody.

- Który Cię zdradza, okłamuje, wykorzystuje, chce przejąć Twoje udziały i nie wiadomo co jeszcze- odparł.

- To nadal nic pewnego…- rzuciła nagle bawiąc się perfekcyjnie zrobionymi paznokciami.

Białowłosy westchnął.

- Chcesz dowodów?- zapytał opierając ręce na kolanach.

Dziewczyna przestała wykazywać zainteresowanie kolorem lakieru pewnie spoglądając w jego oczy.

- Tak- odpowiedziała zdecydowanie.

- Mówisz i masz…- rzucił- Kochasz go?

Usagi znowu zajęła się swoimi paznokciami.

- Jeszcze niecałe dwa tygodnie temu byłam tego pewna. Ba, uważałam, że to miłość nie z tej ziemi… Ale teraz zadaję sobie sama pytanie czy ta miłość nie umarła razem z dawną Usagi. Byłam młoda, głupia, dziecinna i pojawił się on- starszy, przystojny, inteligentny, a ja ubzdurałam sobie, że to ten książę z bajki, który trafia się jednej na milion. Był ideałem i w tym czasie, który pamiętam za takiego go właśnie miałam. Kiedy obudziłam się w szpitalu prawie dwa tygodnie temu nadal był tym wyśnionym, lecz przez ten śmiesznie krótki czas zmieniłam się bardziej niż przez całe wcześniejsze życie. Wiem- brzmi głupio, ale nagle zauważyłam, że albo Mamoru nie jest taki perfekcyjny, jak to sobie wyobrażałam albo po tym całym uderzeniu w głowę najzwyczajniej preferencje mi się poprzestawiały… A może jedno i drugie. W każdym razie kochać go na pewno kochałam… i to mocno, ale teraz sama nie wiem. Niemniej jednego jestem pewna- to uczucie nie jest na tyle silne, by wytrzymać kłamstwa.

Diamond objął ją ramieniem i pocałował w czoło.

- Obiecaj mi coś…- powiedział patrząc jej w oczy.

- Co?- zapytała odwzajemniając spojrzenie.

Białowłosy czule obrysował kontur jej twarzy na koniec wpijając delikatnie palce w zaczesane włosy blondynki.

- Że nigdy więcej nie nazwiesz mnie obcym…

Minęło parę stoicko spokojnych sekund, a  słońce wyszło zza zasłaniającej je ciemnej chmury.

- Obiecuję…- odparła niczym zahipnotyzowana zbliżając usta do jego.

W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi.

- Cholera!

Usagi odskoczyła nerwowo poprawiając włosy.

- Spodziewasz się kogoś?- zapytał Diamond na wpół niezadowolony z tego, że im przerwano, a na wpół rozbawiony paniczną postawą blondynki.

- Nie- odparła wychodząc z salonu.

Dziewczyna szybko dotarła do drzwi, otwierając je z rozmachem. Widząc jednak stojącą po drugiej stronie progu postać rozszerzyła oczy, nabrała głęboko powietrza i, zbliżając się do górnego limitu prędkości odruchu przeciętnego człowieka, ostentacyjnie zatrzasnęła przybyszowi drzwi przed nosem. Automatycznie przekręciła klucz i niezważając na dobiegające z klatki okrzyki ,,Usagi otwórz”, wciąż na głębokim wdechu, wbiegła do salonu. Zaskoczony sytuacją Diamond pytająco uniósł brwi w górę.

- To Fiore- szepnęła jedną rękę kładąc na biodrze, a drugą zasłaniając usta.

- Usa, nie bądź dzieckiem!- dało się słyszeć zza drzwi.

Dziewczyna nagle doskoczyła do białowłosego jak torpeda, ciągnąc go za rękę.

- Musisz się ukryć- powiedziała holując Diamonda na drugi koniec mieszkania.

- W sypialni?- zapytał analizując wystrój pomieszczenia- Chętnie…

- Oj, daj spokój… I proszę- cichosza- powiedziała składając ręce w błagalnym geście.

- Ok, ale potem mi wszystko wyjaśnisz- odparł zdezorientowany Diamond.

- Usagi, daj spokój!- krzyczał Fiore

Blondynka obróciła się w stronę drzwi, jakby natrętny przybysz miał je zaraz wywarzyć.

- Ok, tylko schowaj się już- rzuciła do białowłosego spychając go za szafę.

- W porządku, będę na łóżku- skomentował chytrze.

- Lepiej pod- wycedziła przez zęby biegnąc już w stronę drzwi.

Przekręciła z powrotem klucz, nacisnęła klamkę i niechętnym gestem prawej ręki zaprosiła Fiore do środka.

- Myślałem już, że mnie nie wpuścisz- powiedział poprawiając kołnierz.

- Nie zamierzałam, ale ciężko teraz o dobrego ślusarza.

Usagi stała przed nim w całej swojej krasie posyłając mu złowrogie spojrzenie swoich wielkich oczu.

- Wyglądasz powalająco- rzucił ignorując jej komentarz.

- Dziękuję- odparła krzyżując ręce na piersiach- Po co przyszedłeś?

- Mogę dostać herbatę?- zapytał.

Dziewczyna przewróciła oczami.

- Słodzisz?

- Owszem- odparł Fiore przechodząc do salonu.

- To bardzo dobrze się składa, bo zrobiłam herbatę w dzbanku. Nie będziesz musiał czekać, aż wystygnie. Więc po co przyszedłeś?

Usagi wyciągła kubek, a przemierzający w tym czasie pokój gościnny Fiore zwrócił uwagę na rozłożysty bukiet wielokolorowych kwiatów.

- Obiecałem Mamoru, że się Tobą zaopiekuję, więc sprawdzam czy wszystko w porządku- odpowiedział dyskretnie przechylając zaplątany między liście bilecik

,,Dzięki za zaproszenie Króliczku. Wpadnę wieczorem. Seiya"- przeczytał

Słysząc coraz głośniejsze kroki szybko odłożył karteczkę i wkładając ręce do kieszeni zaczął podziwiać rozciągające się za oknem widoki.


czwartek, 2 stycznia 2014



ZAGUBIONA

Rozdział XXII


Seiya wyszedł, wszystkie troski wróciły, a noc wydawała się być jeszcze mroczniejsza niż zwykle.

Długowłosa dziewczyna leżała skulona w rogu swojego wielkiego łóżka. Nie lubiła ciemności, ale z biegiem czasu nauczyła się jej nie bać. Niemniej teraz wszechogarniający mrok nie działał dobrze na samotnie pogrążoną w rozterkach blondynkę. Próbowała wyciszyć myśli, przewracała się z boku na boku, nie mogła znaleźć sobie miejsca, aż koniec końców nad ranem zasnęła. Widziała siebie, widziała Mamoru z jakąś kobietą, widziała Diamonda. ,,To nie tak jak myślisz” huczało w jej głowie.

- Hyyy!- głośno wciągnęła powietrze gwałtownie zrywając się z pozycji leżącej.

- Spokojnie, to tylko sen…- mówiła do siebie obejmując rękami nogi.

- Tylko sen…- powtarzała wbijając twarz w kolana i delikatnie kołysząc się na boki.

W końcu przestała powtarzać i wybuchła rzewnymi łzami.

- Ale jesteś głupia Usagi…- szepnęła.

Sięgnęła po leżący przy łóżku telefon i tak trzymając go parę minut w końcu spojrzała na ekran. Mamoru całujący Usagi w blasku zachodzącego słońca…

,,Łajdak…”- pomyślała przecierając twarz.

Była prawie dziesiąta, a promienie słońca wdzierały się przez zaciągnięte do połowy zasłony. Nieco uspokojona Usagi wybrała wbijany wczoraj z wizytówki numer.

- Diamond, możesz do mnie przyjść?- powiedziała najmniej rozpaczliwym tonem na jaki było ją w tym momencie stać.

- Teraz?- zapytał- Myślałem, że wpadnę wieczorem…

- Wiem, że masz mnóstwo zajęć i obowiązków, ale jakbyś znalazł jakąś wolną chwilę to…

Blondynka mocniej ścisnęła telefon, zwiesiła głowę w dół, a głos się jej załamał.

- Myślałam, że sama rozwiążę swoje problemy, ale… Nie radze sobie z tym Diamond!- powiedziała przez łzy.

- Ciii Kochanie, cii… Uspokój się, będę do godziny- odparł.

Dziewczyna siedziała tak jeszcze chwilę mierząc się mentalnie ze swoimi demonami, aż koniec końców wstała smętnie zmierzając w stronę sporych rozmiarów szafy.

,,Dobra, koniec użalania”- pomyślała na siłę hamując łzy- ,,Zaraz tu będzie facet z okładki The Beautiful, the Rich and the Famous, a ja wyglądam, jak pół dupy zza krzaka”

Po minucie namysłu wyciągła grube, czarne legginsy ¾ z lampasami po bokach i obcisłą białą koszulę z rękawkami za łokieć. Sięgnęła jeszcze do dolnej szuflady dobywając bieliznę i cieliste podkolanówki. Tak obładowana przekroczyła próg łazienki, by umyć zęby, wziąć prysznic i zarzucić przyniesione ciuchy. Włosy upięła sprawnie w zgrabny kok, a krótsze kosmyki jakby celowo wymknęły się spod spinki. Opierając dłonie o umywalkę zrezygnowana westchnęła widząc swoje odbicie.

,,Kurde”- myślała- ,,Miałam się nie malować, żeby w razie czego nie być później rozmazana jak żelowy długopis, ale widzę, że muszę jednak zatuszować czymś te czerwone oczy…”

Prawie skończyła wklepywać fluid, gdy zadźwięczał dzwonek do drzwi. Widząc stojącego w progu białowłosego prawie zapomniała o tym, że ma narzeczonego, który a- na pewno ją okłamuje i b- prawdopodobnie ją zdradza. Chłopak z kolei posłał jej szybkie spojrzenie i rozbrajający uśmieszek.

- Nigdy nie przestanie mnie zadziwiać to, jaka jesteś piękna- rzucił nonszalancko opierając się o futrynę.

Usagi nic nie powiedziała stojąc dalej jak wryta.

- Nie żegnasz się, nie witasz… Co to ma być?- powiedział chytrze rozkładając ręce.

W tym momencie dziewczyna doskoczyła do niego łapczywie wpijając się w jego usta.


 ***

Yaten zatrzymał się przed uczelnią, na której studiowała Minako.

- Dzięki za podwiezienie- powiedziała blondynka odpinając pas.

- Nie ma za co- odparł jasnowłosy- Mina... Chciałem Ci coś jeszcze powiedzieć…

- Nooooooooooo…- odparła przechylając się w jego stronę.

- Może wiesz już z gazet czy telewizji, że lecimy jutro do Nagoi.

- Cooo?!... Nienawidzę Cię!- krzyknęła uderzając go torebką.

Już otworzyła drzwi, żeby wysiąść, ale Yaten złapał  ją za rękę efektywnie temu zapobiegając.

- Daj mi kobieto do cholery skończyć!- rzucił zirytowany- Lecimy do Nagoi, ale po koncercie wracamy, żeby zamieszkać tutaj na stałe.

Blondynka otworzyła szeroko oczy, a po paru sekundach rzuciła się z radości na Yatena skutecznie uniemożliwiając mu oddychanie.

- Mina, udusisz mnie- powiedział z ledwością.


Translate