poniedziałek, 23 grudnia 2013



ZAGUBIONA

Rozdział XVIII


Usagi siedziała przy stole podkurczając prawą nogę i intensywnie o czymś rozmyślając. Właśnie pochłonęła ostatni kawałek tosta, kiedy do kuchni wszedł zapinający koszulę Mamoru.

- Dzień dobry- powiedział całując ją w czoło- Co tak wcześnie?

Blondynka blado się uśmiechnęła.

- Głód mnie obudził- skłamała.

- No tak- odparł ciemnowłosy.

Mamoru przysunął drugi stołek bliżej Usagi i siadając przodem do oparcia położył przedramiona na górnej ramie krzesła.

- Słuchaj Kochanie, lecę jutro z Motokim do Osaki…

- Co?- prawie krzyknęła gwałtownie odkładając kubek- I dopiero teraz mi o tym mówisz.

- Kawachigi poinformował mnie wczoraj Kotku...

- Wiesz co... Odkąd pamiętam, a więc mniej więcej od tygodnia nie mieliśmy dłuższej chwili dla siebie. Nie wiem czy ostatnie dwa lata też tak wyglądały?- zapytała z wyrzutem.

Mamoru zdębiał. To zachowanie nie pasowało do ugodowej i naiwnej dziewczyny, jaką znał.

- Co Cię ugryzło Usa?- zapytał zirytowany.

Blondynka westchnęła obejmując rękami podkurczona nogę i wtulając twarz w kolano.

- Przepraszam- odparła po chwili- Chyba za dużo wrażeń ostatnio... Wybierasz się gdzieś?

,,Cholera"- pomyślał- ,,Dbam o nią dużo bardziej niż kiedyś, a ona zaczyna się stawiać. Masakra! Mam tylko nadzieję, że wybije jej z głowy firmę."

- Tak Skarbie- rzucił- Do Motokiego obgadać jutrzejszy wyjazd, ale nie bój nic- będę za godzinę.

Usagi przybrała pozycję normalnie siedzącego człowieka.

- Nie napijesz się nawet kawy?- zapytała.

- Jak wrócę- odparł podnosząc się z krzesła.

Blondynka również wstała poprawiając mu kołnierzyk w koszuli.

- Ok, to ja w międzyczasie skoczę po zakupy do tego nowego marketu koło Minako i prawie podrzucę jej notatki, które zostawiła dla niej Ann.


 ***

Ewidentnie niewyspana Minako z każdym włosem w inną stronę i pośpiesznie narzuconą koszulą nocną leniwie ziewając zmierzała w stronę dobijającego się do drzwi gościa.

- Idę, już idę!- krzyczała.

Kiedy wreszcie otworzyła niemiłosiernie skrzypiące drzwi jej oczom ukazała się zdecydowanie niespodziewana o tej porze przyjaciółka.

- Usagi?- zapytała wisząc jeszcze półprzytomnie na klamce- Jest niedziela, godzina dziesiąta. Czy wszystko w porządku?

- Oj daj spokój- odparła wparowując do środka- Nie mogłam spać.

Blondynka rzuciła niesione siatki na najbliższy fotel i wcisnęła koleżance w ręce swieżo kupioną szarlotkę.

- Stawiaj wodę na herbatę, bo strasznie zmarzłam- powiedziała pocierając ręce- Aaa, Ann zostawiła dla Ciebie jakieś notatki...

- Ooo, super- odparła Minako- Rzuć je gdzieśtam, a ja pokroję ciasto.

Dziewczyna przeszla salon kierując się do pokoju na wprost.

- Żebyś nie zapomniała o nich przed snem rzucę Ci je na łóżko- powiedziała przekraczając próg sypialni.

Ledwie jednak znalazła się w pomieszczeniu Minako dobiegł paniczny wrzask.

- Boże, Yaten! Oślepłam!- krzyknęła nagle przewracając oczami i obracając się na pięcie.

- Usagi? To Ty?- zapytał osłupiały zamiast się ubierać.

- No a kto, Heidi Klum?- odparła opuszczając pokój.

- Mina!- dało się słyszeć głos blondynki żwawo przemierzającej korytarz- Co do cholerny nagi Yaten Kō robi w Twojej sypialni?

,,Kurde…”- pomyślała dziewczyna wyciągając talerzyki.

- Nie mogłaś położyć tych notatek w salonie?- zapytała.

Usagi wpadła do kuchni siadając przy stole.

- Zamierzałaś trzymać go tam, aż wyjdę?- rzuciła machając rękami.

- Nope- odparła Minako kładąc przed przyjaciółką kawałek ciasta- Tylko do czasu, jak się ubierze.

Po paru sekundach niczym niezmąconej ciszy dziewczyny wybuchły gromkim śmiechem.


 ***

Fiore przechadzał się wzdłuż salonu przestronnego mieszkania Furuhaty.

- No nie wiem Mamoru- powiedział wkładajac ręce do kieszeni- Ona mnie nie znosi...

- Zadzwonisz tylko parę razy i wpadniesz kontrolnie sprawdzić czy ktoś jej wody z mózgu nie robi i tyle- odparł.

- Co masz na myśli?- zapytał zaintrygowny Motoki.

Ciemnowłosy uniósł głowę w górę wzrokiem świdrując sufit.

- Sam nie wiem... Dziwnie się ostatnio zachowuje. Zawsze było ,,oczywiście Mamo-chan", ,,jak sobie życzysz Mamo-chan", ,,jak uważasz Mamo-chan", a teraz ciagle słyszę ,,nie". Na dodatek chce stopniowo odciążąć, czytaj odsuwać mnie, od spraw Kentaro.

- Czyż nie takie kobiety lubisz Mamoru? Stanowcze i obrotne?- rzucił siadający na kanapie Fiore.

- Owszem...- odparł- Ale stanowcza i obrotna Usagi chociaż bardziej pociągająca będzie również cholernie niewygodna.

Rozłożony iście po królewsku na fotelu Motoki lekko się uśmiechnął.

- Masz babo placek- powiedział- Myślę, że nikt jej w głowie nie miesza, a Ty sam sobie piwa naważyłeś. Dziewczyna chciała sprostać Twoim oczekiwaniom no i proszę.

Mamoru wpijał dłonie we włosy najwyraźniej ubolewając.

- Szlag! Niepotrzebnie sprzedałem jej historyjkę o tym, jak to potwornie się przejęła niby podsłuchaną rozmowa na temat jej infantylności. No ale do licha, musiałem coś wymyślić!

- Co się stało to się nie odstanie- skwitował Fiore.

- Racja- odparł ciemnowłosy wbijając prawą pięść w otwartą lewą dłoń- Więc tak: lecę z Motokim do Osaki, a Fiore... Masz oko na Usę! Tym bardziej, że odkąd wygląda jak Bar Refaeli to kręci się koło niej pół Tokio.

- Tylko pół Tokio, bo drugie pół jej jeszcze nie widziało- zauważył blondyn- A co do mnie... Minę się z Mako ...

Motoki zrobił kwaśną minę.

- Czy cztery dni w najlepszym hotelu Osaki z Reiką Nishimurą Ci to zrekompensują?- chytrze uśmiechnął się Mamoru rzucając mu dwa bilety.

- Jak najbardziej- odparł ukontentowany blondyn.




piątek, 20 grudnia 2013



ZAGUBIONA

Rozdział XVII


Safir i Mamoru żywo dyskutowali na temat przyszłości firmy. Podpierający prawą ręką podbródek Diamond raz za czas wtrącał jakieś słówko, nie mogąc w rzeczywistości myśleć o niczym innym, jak siedzącej naprzeciwko niego blondynce.

,,Niewiarygodne"- dumał- ,,Wpadłaś prosto w moje ręce Kotku. Kto by pomyślał, że nieznajoma dziewczyna, której szukając zamierzałem przekopać każdy cm² Tokio okaże się udziałowcem w mojej firmie i...o zgrozo... narzeczoną Chiby. Matematyczne szanse? Zerowe. To przeznaczenie Kochanie- masz być moja i już."

Usagi wyraźnie nie rozumiała zbyt wiele z prowadzonej rozmowy, ale ewidentnie starała się w niej choćby mentalnie uczestniczyć. Nie pomagał tutaj przyprawiający samą swoją obecnością o zawrót głowy białowłosy.

,,Ten gość jest rozbrajająco przystojny. Wstyd się przyznać, ale... zerwałabym z niego tą czarną  koszulę..."- dumała- ,, Aaa! Boże, Usagi... O czym Ty myślisz? Przecież Mamoru jest świetny...Chociaż nigdy żadna jego pieszczota nie działała na mnie tak, jak niewinny pocałunek Diamonda na przywitanie. Dość! Rozbieram w myślach obcego faceta kiedy obok siedzi mój narzeczony. Jestem beznadziejna..."

- Nie chciałaby Pani osobiście zaangażować się w sprawy firmy?- usłyszała nagle od nikogo innego jak obiektu swoich refleksji.

Usagi wzięła głęboki wdech, ale zanim zdążyła odpowiedzieć uprzedził ją ciemnowłosy.

- Narzeczona nie jest zainteresowana, więc wszystkie sprawy powierza mi- rzucił.

- Mamoru, pytanie było do mnie- odparła.

Bruneta zaskoczyła jej zadziorność, Safir zamienił się w słuch, a Diamond chytrze uśmiechnął.

- Owszem, chciałabym- powiedziała odkładając sztućce.

Mamoru aż się uniósł na krześle.

- Ależ Kochanie, nie znasz się na tym. Poza tym wiesz, że nikt innym nie zadba o Twoje interesy tak jak ja- odparł przesłodzonym tonem.

- Wiem- uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością- Ale nie możesz mnie przez całe życie prowadzić za rączkę. Sam chciałeś, żebym dojrzała.

- Tak, ale...

- Żadnego ale. Inaczej w końcu się przepracujesz- powiedziała gładząc go po policzku- Swoją drogą i tak chciałam znaleść jakieś zajęcie, a teraz przepraszam na moment.

Usagi wstała ruszając w stronę toalet. Diamond wyczuł swoją szansę i niby dyskretnie, ale widocznie zerknął na telefon.

- Korzystając z chwilii, że nie jesteśmy wszyscy również przepraszam. Rubeus dobija się do mnie już któryś raz z rzędu, więc oddzwonie, bo może to coś ważnego- rzucił białowłosy opuszczając stolik.

Dobiegł ją przy końcu długiego korytarza z wysadzanymi kamieniem ścianami. Idącą przed nim dziewczynę złapał  delikatnie za rękę i pociagnął w stronę wnęki w murze. Następnie przyparł do ściany i opierając ręce ponad jej ramionami po obu stronach głowy uniemożliwił ucieczkę.

- Będę krzyczeć- powiedziała wpatrując się w niego niczym zahipnotyzowana.

- Nie będziesz- odparł z szelmowskim uśmiechem.

Usagi czuła jak miękną jej kolana.

,, Co ja do licha wyprawiam?"- myślała- ,,Powinnam się wyrywać, ale zamiast zainwestować w szamotanine i wołanie pomocy sama mam ochotę przygwoździc go do ściany. Zapominam przy tym facecie o całym świecie, tracę i tak szczatkową zdolnosć logicznego myślenia, a prąd biegnie przez moje ciało nie w tą stronę co trzeba. Nikt nigdy tak na mnie nie działał, ale najdziwniejsze jest to, że czuję jakbym znała juz wcześniej ten rozpalający skórę dotyk, przyprawiające o drżenie usta i wprowadzające w stan hipnozy spojrzenie. Innymi słowy zupełnie jakbym znała już wcześniej Diamonda Kentaro..."

- Myślałem, że zadzwonisz- usłyszała nagle.

- Nie rozumiem- odparła- Czego ode mnie w ogóle chcesz?

Diamond posłał jej kolejny z repertuaru swoich rozbrajających uśmiechów.

- Ciebie- szepnął jej w ucho zalewając tym samym kolejną falą pożądania.

- Zapomnij Ty Nieokrzesańcu!- zamachnęła się prawą ręką wyraźnie zarumieniona.

Rozbawiony białowłosy szarmacko ucałował pochwycona przy próbie ataku dłoń.

- Przyjdź do mnie do firmy Kochanie- rzucił jeszcze odchodząc.

wtorek, 17 grudnia 2013



ZAGUBIONA

Rozdział XVI


Usagi przeszła w ostatnich dniach totalną renowację. Fryzjerka ścięła jej włosy do pasa cieniując po całości od końca buzi począwszy, kosmetyczka zapoznała z henną i japońskim manicure, a pracująca na co dzień jako stylistka Unazuki mistrzowsko wybrała dopełniające całość nowego wyglądu ciuchy. W efekcie tego wszystkiego minę Mamoru po powrocie Usagi od fryzjera można wycenić na milion, minę Mamoru po powrocie Usagi od kosmetyczki można wycenić na miliard, a miny Mamoru na widok Usagi przed sobotnią kolacją nie można wycenić, bo była bezcenna.

- Usa, wyglądasz…- nie dokończył kręcąc głową na znak podziwu, kiedy blondynka oddawała płaszcz obsłudze.

- Olśniewająco?- zapytała idąc przodem i obracając się przez ramię.

- Co najmniej- odparł.

Dziewczyna szła pewnym krokiem w czarnych szpilkach ze złotym noskiem i tego samego koloru klasycznej sukience nad kolano z dopasowaną górą i rozkloszowanym dołem. W osłoniętej rękawkiem ¾ ręce niosła złote puzderko, a głęboki dekolt podkreślał dopasowany stylowo do torebki metaliczny naszyjnik.

,,Cholera, nie przypuszczałam, że naumiem się chodzić w takich butach”- pomyślała- ,,Co za ironia. Proszę  państwa, zdobywczyni nagrody ofiary roku w butach od Louboutina. Ale proszę państwa, ofiara roku jeszcze się nie wywróciła. Co nie znaczy, że zaraz tego nie zrobi… Nie Usa, jak to mówiła Unazuki? Proste plecy, równo stawiane nogi, wzrok na wprost i pewność siebe..."

- Do końca sali Kochanie- usłyszała po chwilii.

Safir pierwszy podniósł się na widok bruneta. Diamonda z zamyślenia wyrwał dopiero gest brata, ale oczekiwana para była już przy stoliku.

- Witam- Mamoru wyciągnął rękę kolejno do każdego z mężczyzn- To moja narzeczona, Usagi. Usagi, to Panowie Safir i Diamond Kentaro.

Białowłosy obojętnie przeniósł wzrok z Mamoru na kobietę obok. W jednym momencie ich spojrzenia się spotkały, źrenice rozszerzyły, a świat dookoła przestał istnieć. Chłonęli siebie nawzajem sprowadzając do sfery sacrum ułamki sekund wzajemnej fascynacji.

- Usa…- przerwał ich mentalne połączenie Chiba.

- O tak, przepraszam. Po prostu miałam wrażenie, że już się kiedyś spotkaliśmy i stąd moja dezorientacja. Bardzo miło mi poznać- powiedziała podając dłoń najpierw młodszemu z braci.

- Niestety nie mieliśmy tej przyjemności- odparł oczarowany Safir.

Kiedy Diamond ujął jej dłoń w swoją składając na niej pocałunek ciało Usagi przeszedł znajomy dreszcz.

- Na pewno nie zapomniałbym tak pięknej kobiety- dodał z szelmowskim uśmiechem.

Blondynka spłonęła lekkim rumieńcem, ale nikt oprócz białowłosego zdawał się go nie zauważyć.

- Siadajmy!- zaproponował Safir.


 ***

Dwóch mężczyzn pochłoniętych rozmową siedziało naprzeciw siebie.

- A Wy nic tylko ploty i ploty- powiedziała wchodząca do mieszkania szatynka.

- Witaj siostrzyczko- odparł przechylający głowę przez oparcie fotela Motoki.

Dziewczyna wkroczyła między mężczyzn całując kolejno każdego w policzek.

- Coś Ty zrobiła Usagi?- dopytywał się blondyn- Libido wszystkich facetów w Kōtō skoczyło dziesięciokrotnie.

- Hmm- zamyśliła się siadając koło niego- Powiedzmy, że odkryłam jej atuty.

Fiore uniósł brwi w górę.

- Wiecie, Usagi to w gruncie rzeczy wyjątkowo piękna i zdolna dziewczyna, która ma jeden, urosły do niesamowitych rozmiarów problem- lenistwo. Jeśli tylko uda się jej go przezwyciężyć to może was wszystkich jeszcze nie jeden raz zaskoczyć- powiedziała.

- Dobra, zrobię jakąś pożywna kolację, bo wnioskuję, że pod nieobecność Mako moja wizyta tutaj stwarza jedyną okazję na to, żebyś zjadł domowy posiłek- zwróciła się tym razem tylko do brata.

Unazuki zgarnęła położone na ziemi siatki i ruszyła w stronę kuchni.

- Chyba się lubią z Usagi- zauważył Fiore.

- Tak sądzę- odparł Motoki- Chociaż nigdy nie utrzymywały jakiś super bliskich relacji… Ale Usa, mówię Ci Stary, normalnie miazga! A Esme szaleje, bo Mamoru w ostatnich dniach nie rzuca się na nią taki wygłodniały.

- Myślisz, że nagle postanowił być wierny?

- Nope- pokręcił przecząco głową blondyn- Nie jest typem monogamisty. Po prostu miłujący dojrzałość, władzę i seks Mamoru, żyjąc na co dzień z płaczliwa i dziecinną Usagi chętnie lądował w objęciach pociągającej i pewnej siebie Esmeraldy. Usa wizualnie dojrzewając przewyższyła pod względem wyglądu Esme odbierając jej lwią część uwagi seksoholicznego Mamoru. Niemniej znam Esmeraldę- ona nie odpuści Mamoru, i znam Mamoru- i tak nie daruje sobie Esmeraldy.

Fiore oparł lewą łydkę na prawym kolanie specyficznie się uśmiechając.

- Innymi słowy jesteście do siebie podobni- skwitował.

- A Ty to niby co Panie Bierz Mnie- odparł wesoło Motoki zakładając ręce za głowę.


 ***

Ciemnowłosy nerwowo krążył pod drzwiami gotów w każdej chwilii do nich doskoczyć.

- Seiya, Ty Powaleńcu- rzucił wkładający szampana do wiaderka z lodem Yaten- Najpierw atakujesz mnie za zaproszenie Usagi, a teraz czekając na nią okupujesz drzwi jak Amerykanie Okinawę.

- Cicho- odparł brunet- Napewno dziewczyny nie będą mieć problemu, żeby je do nas wpuścili?

- Napewno- odparł siadający na fotelu Taiki.

W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Seiya skoczył jak oparzony czymprędzej naciskając klamkę.

- Witaj Królicz...- zaczął.





niedziela, 15 grudnia 2013



ZAGUBIONA

Rozdział XV


Usagi zgrabnie zgarniała łyżeczką bitą śmietanę z wierzchu cappuccino.

- Tak więc dzisiaj po zajęciach ruszam z Unazuki do fryzjera i na mały shopping- powiedziała ładując w siebie kolejna porcję smakołyku- Przyłączysz się?

Wyraz twarzy Minako przybrał nagle formę męczeńską.

- Aaa, Usa tak bym chciała- odparła przebierając pod stołem nogami- Ale jak nie zaliczę jutro kolosa z historii teatru i dramatu to ten stary grzyb nie dopuści mnie do egzaminu.

Usagi odłożyła łyżeczkę na talerzyk.

- W takim razie nie będę Cię namawiać- skomentowała życzliwie.

- Usaaa, taka rada z Twoich ust? Wiedziałam, że za szybko wypuścili Cię z tego szpitala...

Blondynka wybuchła perlistym śmiechem.

- Człowiek chce spoważnieć, a tu mu nie pozwalają- odparła- Nie no, po prostu postanowilam zacząć dojrzalej podchodzić do życia.

- Nie patrz na mnie Mina jakbym Ci powiedziała, że jestem kosmitą i co noc śpię pod specjalną aparaturą, która pozwala mi przetrwać w ziemskiej atmosferze- kontynuowała widząc szok na twarzy przyjaciółki.

Ostatnie słowa podziałały na dziewczynę kojąco.

- Przeraziłaś mnie w pierwszym momencie, ale dojrzała czy nie będziesz zawsze tą samą niezdarną wariatką- odpowiedziała po chwili.

- Ty jędzo!- uniosła się na niby Usagi ciągnąc przyjaciółkę za włosy.

- Ała...- krzyknęła Minako odzwdzięczając się tym samym.

- Dobra, bo nas wyrzucą- powiedziały jednocześnie się uspokajając.

- W sobotę idę z Mamoru na jakąś bardzo ważną kolację- rzuciła Usagi mieszając kawę.

- Cooo?- krzyknęła przyjaciółka- W sobotę jest koncert Three Lights Kochanie. Kolację zjesz, ale z naszymi Gwiazdeczkami w ich hotelowym lokum.

Usagi jęknęła.

- Boże, zapomniałam na śmierć, że to w sobotę- powiedziała zawiedziona.

- Cóż, Mamoru będzie musiał się obejść- odparła bezproblemowo koleżanka.

- Nie Mina- rzuciła Usagi przygryzając wargę- To spotkanie z szefem Kentaro Computers i nie idę tam tyle ze względu na Mamoru, co ze względu na siebie. Nie mogę wiecznie jechać na tym, że Mamo-chan dba o moje interesy. Sam ma wystarczająco dużo spraw na głowie, więc pora go odciążyć choćby częściowo z moich.

- Usa nooo, ale będzie im przykro. Yaten osobiście wysłał mi bilety dla nas...

- Co?- zapytała zaskoczona.

- Pstro. Nie zastanawiałaś się głuptasie skąd je mam?

- W sumie to nie- odparła.

- Otóż pewnego pięknego dnia dostałam list od Yatena Ka, w którym zapraszał mnie i Ciebie na pogaduchy po koncercie. Załącznik stanowiły dwa bilety.

Blondynka uniosła brwi.

- A o Rei, Ami i Mako nic nie wspominał?

Minako założyła ręce za głowę patrząc przez okno kawiarni. Pogoda była fantastyczna naprzeciwko tego jakie zachmurzenia Matka Natura fundowała ostatnio obywatelom Tokio.

- Nope, widocznie zaprosili tylko te najseksowniejsze- rzuciła puszczając jej oczko.

Usagi nie odpowiedziała mieląc intensywnie w głowie temat harmonogramowej kolizji.

- Nie Mina, nie mogę- powiedziała podpierając prawą ręką brodę- Weź Ami, Taiki się ucieszy. I przeproś chłopaków ode mnie. Innym razem chętnie się z nimi zobaczę...

- Innym razem, innym razem... Oni moga w każdej chwili zwinąć manele i już nie będzie innego razu...- zauważyła blondynka- Ale ok. Powiesz mi przynajmniej czy ten Diamond Kentaro jest tak boski jak go okładki magazynów malują.


 ***

- Rubeus, na jutro chcę mieć w komputerze zdjęcia wszystkich studentek z dzielnicy Kōtō, które są max 25-letnimi blondynkami o jasnej karnacji i niebieskich oczach- rzucił siedzący za biurkiem białowłosy.

- Yyyy- usłyszał ze strony stojącego naprzeciwko niego mężczyzny- I jak to mam niby zrobić?

Diamond przewrócił oczami.

- Wszystkie uczelnie mają w swoich bazach zdjęcia studentów. Zapłać komu trzeba i tyle- odparł.

Rubeus stał dalej jak wryty.

- A mogę sobie póżniej jakąś wybrać?- zagaił.


 ***

- Kawachigi chce Cię wysłać ze mną do Osaki- powiedziała Esmeralda przejeżdzając paznokciem po torsie mężczyzny obok.

- W jakiej sprawie?- zapytał.

- Ciężkiej, negocjacja cen- odparła- Mamy wziąść ze sobą kogoś jeszcze, ale to Ty zdecydujesz kogo.

Przez twarz Mamoru przebiegł chytry uśmieszek.

- To mi się podoba- mruknął.

- Zdobywamy coraz większą władzę Panie Chiba- skomentowała.

- I oby tak dalej- rzucił ciemnowłosy.

piątek, 13 grudnia 2013



ZAGUBIONA

Rozdział XIV


Ledwie Mamoru przekroczył próg mieszkania został przywitany gromkim uściskiem.

- Fajnie, że już jesteś- powiedziała Usagi całując go w usta.

Brunet nieznacznie skrzywił się delikatnie odklejając od siebie blondynkę.

- Usa, czy tu się coś przypadkiem nie pali?- zapytał.

Dziewczyna przygryzła dolną wargę i spojrzała na niego swoimi wielkimi oczami.

- Paliło... makaron- wyszeptała zażenowana.

- Bożeee, kobieto gdzie Ty masz głowę? Fortunę dałem za to mieszkanie, a Ty próbujesz je puścić z dymem- powiedział gniewnie.

- Przepraszam... Chciałam tylko przygotować obiad- odparła wbijając wzrok w ziemię.

Mamoru przewrócił oczami i przyciągnał ją do siebie całując w czoło.

- W porządku. Jak tam na uczelni?- zapytał.

Usagi momentalnie rozpromieniła się i ciagnąc go do salonu opowiadała, jak to przyszła Naru, siedziały na zajęciach, plotkowały na przerwach i pilnie notowały.

- A ten cały prof. Izumi to taki nudny, że słuchając go aż myślałam, że odzyskam pamięć..- kontynuowała.

Na hasło ,,odzyskam pamięć" brunet cały zesztywniał.

,,Nie, nie może odzyskac pamięci"- pomyślał- ,,To by mnie postawiło w bardzo niewygodnej sytuacji".

- Mówisz, że pilnie notowałaś?- przerwał swoje rozmyślania.

Dziewczyna przytaknęła.

- W ogóle mam do Ciebie taką prośbę Mamo-chan...

Mamoru rozłożył ręce w geście ,,mów dalej", a Usagi nagle zaczęła bawić się ściągaczem sweterka.

- Mógłbyś mi pożyczyć trochę więcej pieniędzy?- wystrzeliła- No bo wiesz... Nie chce, żebyś się za mnie wstydził. Tyle mówiłeś o  tej elegancji i w ogóle i pomyślałam, że zmienię swój look na bardziej dojrzały. Zaczne tez poważniej podchodzić do nauki i poszukam jakiejś pracy.

Zakoczenie odebrało brunetowi mowę. Po chwili zreflektował się i delikatnie uśmiechnął. Rzetelne podejście do studiów deklarowała już niejednorotnie, ale zamiar ogólnej zmiany stylu życia to było coś nowego.

- Jasne Skarbie, ale muszę przyznać, że zaskakują mnie Twoje plany- w końcu odparł.

Blondynka skuliła się na kanapie przywierając do jego ramienia.

- Nawet ja muszę kiedyś dorosnąć- westchnęła.

- Ja też mam do Ciebię prośbę- rzucił Mamoru- W sobotę jest bardzo ważna kolacja biznesowa z szefem Kentaro Computers i proszę Cię, żebyś na nią ze mną poszła.

- Kentaro Computers?- zamyśliła się Usagi- Coś mi to mówi...

,,Cholera"- pomyślał Mamoru- ,,Pewnie ktoś już jej coś powiedział. Trudno. I tak tego nie ukryje..."

- Kentaro Computers to największe japońskie przedsiębiorstwo branży komputerowej i Ty- Usagi Tsukino masz 40 % udziałów.

Blondynka podniosła się patrząc narzeczonemu prosto w oczy.

- Jaja sobie robisz- rzuciła.

- Czy ja Ci wyglądam na człowieka, który robi sobie jaja?- zapytał.

Usagi pokręciła przecząco głową wpatrując się dalej w jego osobę.

- Przed laty Twój ojciec razem ze swoim przyjacielem założyli firmę. Ponieważ wkład finanoswy jego znajomego był zdecydowanie większy umówili się na podział 40: 60. Nie przejawiali jednak większej żyłki do biznesu i interesu nie udało im się rozkręcić. Poświęcający temu tematowi cały czas Kenji nie mógł dłużej angażować się w coś, co nie przynosiło zysków. Tak więc zrezygnował zachowując jednak swoje udziały. Po latach Yoshio Kentaro i jego żona zginęli pozostawiając biznes synom, którzy okazali się być fantastycznymi biznesmenami i w krótkim czasie z małej rodzinnej firmy zrobili prawdziwą potęgę. Kiedy przed 2 laty bracia Kentaro zgłosili się do Twojego ojca Kenji chciał oddać swoje udziały. Na szczęście skontaktował się ze mną, a ja sprawdziłem notowania spółki na Tokijskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Rosły w fenomenalnym tempie, więc namówiłem Twojego ojca przed jego wyjazdem do przepisania na Ciebie tych 40 %. Ty w zamian miałaś pójść na studia, by móc w przyszłości ewentualnie się w sprawę zaangażować. Do tej pory nie byłaś jednak zbytnio zainteresowana i udzieliłaś mi ogólnego pełnomocnictwa do załatwiania wszelkich spraw.


 ***

- O ranyyy, kolacja z tym nudziarzem... Ta praca mnie wykończy- jęknął Diamond spoglądając w sufit.

- Ten nudziarz posiada 40 %- zauważył siedzący naprzeciwko Safir.

- Nie on, tylko jego dziewczyna- odparł białowłosy prostując wzrok- Swoją drogą Panna ma chyba klapki na oczach. Przecież od razu widać, że to kawał drania...

- Jej sprawa- dodał Rubeus przechylając szklankę- Ma gość wzięcie i tyle. Podobno lata za nima ta... no...

Rubeus nakreślił rękami w powietrzu dwa duże koła na wysokości klatki piersiowej.

- Jak jej tam...- kontynuuował- O! Esmeralda Watabe.

- Ta zarozumiała karierowiczka od Kawachigiego?- bardziej stwierdził niż zapytał Diamond.

- Chyba Panna Wszystko Sztuczne Mam- rzucił Safir.

- A tam, mi to nie przeszkadza- dodał Rubeus.

- Proszę Cię... Kijem przez ścierkę bym nie dotknął- skomentował brunet.

- A ja bym dotknął- odparł zamyślony Rubeus- I to bez kija i ścierki...

Safir z Diamondem momentalnie buchnęli śmiechem nie tyle na słowa przyjaciela, co wyraz jego twarzy wskazujący wyraźnie na tworzącą sie właśnie w jego umyśle wizualizację spotkania.

- No co... - powiedział wracający co rzeczywistości Rubeus- Sami się prowadzicie z podobnymi...

- Wypraszam sobie- zasygnalizował brunet- Nigdy mnie plastik nie kręcił.

- No dobra, no to Ciebie, ale Diamonda to chyba już z każdym typem kobiety widziałem...

Białowłosy uniósł w górę brwi.

- Przelotne znajomości...

- Mi też przelotna znajomość wystarczy- odparł trzymając w jedej ręce szklankę, a w drugiej butelkę.

Diamond nagle spoważniał intensywnie o czymś rozmyślając. W jego oku pojawił się błysk determinacji, a przez twarz przemknął chytry uśmieszek.

,,Znajdę Cię Skarbię choćbyś się schowała pod ziemią"- pomyślał.

Translate