środa, 11 grudnia 2013



ZAGUBIONA

Rozdział XIII


Bracia Kō przecisnęli się przez otaczający wejście do hotelu tłum wielbicielek.

- Mówią, że Tokio jest najbezpieczniejsyzm miastem świata, a ja mówię, że to guzik prawda- rzucił poprawiający ubranie Yaten.

- Statystyki pokazują, że...

- Zamknij się Taiki!- krzyknęli równocześnie dwaj pozostali bracia.

Przyzwyczajony do ich porywczej natury szatyn puścił uwagę mimo uszu ruszając przodem.

- Co Wy tacy nabuzowani?- zapytał

- Spytaj Yatena/ Seiyę- rzucili jednocześnie.

- Ehh- westchnął otwierajac drzwi do ich tymczasowego lokum- I tak dzień w dzień...

- Chciałem Ci wyświadczyć przysługę Pajacu!- odezwał się Yaten.

- Wsadź sobie swoje przysługi głęboko- odburknął Seiya.

- Aaaaa, wiesz co... Do tej pory się przejmowałem co Usagi o Tobie myśli, ale poszedłem po rozum do głowy i teraz ten jeden jedyny raz muszę przyznać Ci rację- to, że wychodzisz na skończonego debila to tylko i wyłącznie Twoja sprawa! Deklarowałeś miłość, wierność, przyjaźń i kto wie co tam jeszcze, a potem nie odzywałeś się przez 4 lata. Ładny mi przyjaciel! Takiego to ze świecą szukać!

- Łatwo Ci mówić! Przez 4 lata próbowałem o niej zapomnieć i może za jakieś 40 by mi się udało, gdybyś za moimi plecami nie przystał na koncert w Tokio!

- Koncert w Tokio prędzej czy później i tak musiałby się odbyć ze względów marketingowych.

- Dowiem się wreszcie o co chodzi?- wtrącił stojący na uboczu Taiki.

- Wysłałem Minako bilet dla niej i Usagi z zaproszeniem do nas po koncercie. O to chodzi- odparł zrezygnowany Yaten siadając na fotelu.

- Cooo? Czemu dla Ami też nie wysłałeś Głąbie?

Yaten i Seiya przestali na chwilę rzucać sobie nienawistne spojrzenia z szokiem spoglądając na Taikiego. Nie takiego komentarza spodziewali się z ust statecznego i poważnego szatyna.

- Nie przyszło mi to do głowy. Tak właściwie to chciałem sprowadzić tylko Seiyi Usę, ale...

- Ale pomyślałeś, że sprowadzisz też sobie Minę!- dokończył za niego Taiki.

- Nie! Pomyślałem, że... A zresztą, co się będę przed Tobą tłumaczyć!

- Jesteście beznadziejni...

I już by wszyscy trzej dosłownie skoczyli sobie do gardeł, gdyby ktoś z obsługi hotelowej nie zapukał do drzwi pokoju.

- Wszystko w porządku Panowie?



 ***

Usagi pośpiesznie pożegnała się z Naru wygrzebując zakopany na samym dnie torebki telefon.

- Cześć Mamo-chan, jak tam w pracy?- powiedziała sięgając jednocześnie po chusteczkę

- Hmm, znośnie. A ty gdzie jesteś?- usłyszała.

- Właśnie wracam z zajęć. Ten katar i tak prędko mi nie zejdzie, a przynajmniej opuściłam cztery ściany.

- Opowiesz mi wszystko jak wrócę- odparł- Sluchaj, wypadło mi pilne, ale raczej krótkie spotkanie. O 17 napewno już będę.

- Ok. To do zobaczenia.

Mamoru rozłączył się wychodząc z windy na ostatnie piętro głównego budynku Kentaro Computers.

- Mamoru Chiba do Pana Safira Kentaro- zaanonsował sekretarce.

Śliczna dziewczyna spojrzała na niego odkładając przeglądane właśnie dokumenty.

- Pan Kentaro czeka na Pana u siebie- odparła wracając do pracy.

Brunet ruszył dalej korytarzem skręcając przed jego końcem w drzwi po prawej. Zapukał, a na odzew ,,proszę" nacisnał masywną klamkę wchodząc do środka gustownie urządzonego pomieszczenia.

- Witam- powiedział Safir przechylając się przez biurko i podając rękę- Proszę usiąść. Coś do picia?

- Nie, dziękuję- odparł Mamoru pewnie zajmując miejsce naprzeciw wicedyrektora.

- W takim razie przejdźmy do konkretów- rzucił Safir opierając się łokciami o blat- Cztery dni temu otrzymałem poufną informację, że Nomura planuje połączenie z Sakurabą.

Podpierający lewą ręką podbródek Mamoru podniósł gwałtownie brwi.

- Mój brat osobiście spotkał się z Sakurabą, w ostatniej chwili odwodząc go od tego pomysłu i przekonując do przymierza z nami.

- Zaraz, zaraz... To było cztery dni temu i dopiero teraz mi Pan o tym mówi?- uniósł się wyraźnie niebieskooki.

- Pragnę zauważyć, że Diamond ma pakiet kontrolny i żadna decyzja nie musi być z Panem konsultowana- odparł niezadowolony z jego tonu Safir.

- Nie zmienia to faktu, że powinienem za każdym razem móc wyrazić swoje zdanie i opowiedzieć się za konkretną opcją- rzucił wściekle wstając.

- Ma Pan rację- odparł stoicko spokojny Safir- Niemniej sytuacja była nagląca. O całym procederze dowiedzieliśmy się w ostatniej chwilii i uciekający czas nie pozwalał na kosultację. Poza tym... I tak by się Pan z nami zgodził Panie Chiba.

- Owszem- odparł dalej zirytowany- Ale nie znoszę być pomijany...

- Dzwoniłem do Pańskiego biura tuż po całej sprawie, ale był Pan nieosiągalny...

Mamoru przekrzywił usta wkładając ręce do kieszeni i nieco się uspokajając.

- Taaa... Problemy osobiste- mruknął.

Tym razem to Safir wstał podchodząc do swojego rozmówcy.

- W każdym razie zapraszam w przyszłym tygodniu na kolację biznesowa w celu omówienia nowej strategii. Niech o dobrej woli tego spotkania świadczy obecność mojego brata, który osobiście załatwia tylko sprawy najwyższej wagi.

Niezadowolenie momentalnie ustąpiło miejsca przelotnemu uśmieszkowi satysfakcji na twarzy Mamoru.

- Dobrze, tak więc do soboty najpewniej- odparł ściskając dłoń Safira na pożegnianie.

- Proszę przyjść z narzeczoną- usłyszał jeszcze kiedy był już przy drzwiach.

poniedziałek, 9 grudnia 2013



ZAGUBIONA

Rozdział XII


Usagi spała w najlepsze okryta jedynie cienką kołdrą. Burza złocistych włosów okalała jej nagie ramiona, a lewa ręka swobodnie leżała na wolnej przestrzeni łóżka.

,,Co jak co Usa, ale ładna to Ty jesteś"- pomyślał zakładający koszulę brunet rzuciwszy jej przelotne spojrzenie.

 Gdy położony na komodzie telefon zaczął nagle dzwonić Mamoru doskoczył do niego jak lew do mięsa prędko naciskając zieloną słuchawkę i sprawdzając kątem oka czy narzeczona się nie rozbudziła.

- Słucham- powiedział przykładając telefon policzkiem do ramienia i zapinając mankiety.

- Stęskniłam się Kotku- usłyszał wychodząc z sypialni- Czekam w Twoim biurze...

- Będę za pół godziny- odparł nalewając kawę do kubka- Do zobaczenia.

Było wpódo 9 rano i zanosiło się na kolejny pochmurny dzień.

,,Muszę być bardzo ostrożny"- pomyślał pijąc pośpiesznie małą czarną.

Zgarnął z półki w korytarzu klucze i ubierając czarny płaszcz wrócił do sypialni. Klęknął koło łóżka i delikatnie szarpnał Usagi za ramię. Blondynka zaczęła powoli niechętnie otwierać oczy.

- Mamo-chan- powiedziała przeciągając się- Wychodzisz?

- Tak, Kochanie. Jest sporo pracy, a chce wrócić wcześniej. W końcu mamy 2 lata z czasu mniej- powiedział uśmiechając się.

Usagi pocałowała go delikatnie w usta.

- Pomyślałem, że będziesz się nudzić i zadzwoniłem do Naru. Chodzicie razem na studia, więc ona Ci dużo rzeczy wyjaśni. Jeśli chcesz iść dzisiaj na zajęcia to masz już przewodnika, a jeżeli nie czujesz się na siłach to Naru chętnie z Tobą posiedzi, bo, jak to stwierdziła, w obliczu braków jakie wspólnie sobie ostatnio wypracowałyście jeden wykład mniej czy jeden wykład więcej nie robi jej różnicy. Będzie przed 11.

Blondynka wpatrywała sie w niego swoimi wielkimi, niebieskimi oczami.

- Cudowny jesteś- powiedziała.

- Ty też- rzucił na pożegnanie całując ją w czoło- Lecę... Pa.

Brunet wyszedł, a Usagi leżała dalej bawiąc się swoimi długimi włosami.

,,Są takie dziecinne"- pomyślała- ,,Eh, Mamoru miał rację... Ta fryzura i ciuchy i brak zainteresowania poważnymi sprawami. On się tak stara, a ja co... Czas dorosnąć Usagi, zacząć przykładać się do nauki, znaleźć pracę, lepiej się ubierać... Roztrzepana i szurnięta zawsze będę, ale to co mogę zmienić zmienię." 

,,Potrzebuję tylko funduszy... Albo raczej aż..."- westchnęła- ,,Cóż, będę chyba ten ostatni raz musiała poprosić Mamoru... Dobra, wstaję, bo mnie noc zastanie".

Dziewczyna idąc do łazienki potknęła się o porozrzucane po ziemi ciuchy.

,,Świetnie... Prawie zginąć przez leżące na ziemi spodnie. Trzeba być niezłą ofiarą. Widzę, że lekcje z gracji też będę musiała wykupić"- pomyślała zła na swoją niezdarność, ale kiedy sobie przypomniała skąd te ubrania się tam wzięły spłonęła lekkim rumieńcem.

,,Nie, żeby nie było świetnie... Było mmmmmmmmm..."- myślała wrzucając ciuchy do kosza na pranie. ,,Ale mam wrażenie, jakbym doświadczyła wcześniej czegoś więcej. Jakbym drżała przy najmniejszej pieszczocie i płonęła przy najdelikatniejszym dotyku..."

,,Aaaaa.... O czym Ty myślisz Usagi"- skarciła samą siebie.

Przytomniejąc dostrzegła wśród wystających z kosza ubrań małą prostokątną karteczkę.

,,Diamond Kentaro. Dyrektor"- przeczytała ubierając niebieski szlafrok.

,,Pewnie wypadła Mamoru z kieszeni"- pomyślała idąc na korytarz i wrzucając wizytówkę do leżącego obok telefonu notesu.

Jednocześnie sięgnęła po słuchawkę i wybrała zapisany w książce telefonicznej numer.

- No cześć mamo...


 ***

- Więc tylko dlatego z nią jesteś?- zapytała siedząca na biurku kobieta.

- Nie tylko- odparł zadowolony z siebie brunet.

- Więc co jeszcze jest w tej dziewczynie oprócz tego, że znosi złote jajka?

Esmeralda zrzuciła buty kładąc stopy na fotelu koło bioder Mamoru i opierając łokcie na kolanach.

- Jest ładna, zabawna, pomysłowa, wierna... dobra w łóżku- dodał.

- Pfi, ta szara mysz? Chyba sobie ze mnie kpisz...

Nastroszona Esmeralda momentanie się odsunęła. Ciemnowłosy już miał ją udobruchać, gdy zadzwonił telefon.

- Mamoru Chiba, słucham- odebrał brunet sadzając ją sobie na kolanach.

- Witam, Safir Kentaro z tej strony. Zapadła ostatnio ważna decyzja i musimy się pilnie spotkać.


niedziela, 8 grudnia 2013



ZAGUBIONA

Rozdział XI


Mamoru otworzył drzwi wejściowe do mieszkania puszczając przodem blondynkę.

- No i jesteśmy- powiedział wtaczając się za nią z małą torbą przewieszoną przez ramię.

- Eh, więc tutaj razem mieszkamy- odparła rozglądając się wokoło.

- Tak- potwierdził brunet- Po prawej masz salon i dwa mniejsze pokoje: jeden na moje szpeje, a drugi na Twoje. Na wprost jest toaleta i pomieszczenie gospodarcze, alias wg Usagi Tsukino graciarnia. Po lewej widzisz kuchnię i dalej naszą sypialnię z łazienką.

- Duuuża ta sypialnia- powiedziała przechodząc przez próg- A jakie miękkie łóżko. W domu miałam tak twardy materac, że dopóki nie przebiłam się przez niego na wylot drutem to podejrzałam go o bycie we wnętrzu jakąś skamieniałością.

- Mój Boże, Usagi, czemu przebijałaś się przez materac drutem?

- No a niby czym? Nożyczkami? Za krótkie były...

Rozbawiony Mamoru siadł koło niej opierając łokcie na kolanach i splatając trzymane w powietrzu dłonie.

- Pytałem czemu to zrobiłaś?

Usagi popatrzyła się na niego, jakby z księżyca spadł.

- Jak to czemu? Chciałam oddać na reklamację. Podejrzewałam, że mnie oszukali- powiedziała śmiertelnie poważnie, tak, że nawet często śmiertelnie poważny Mamoru buchnął śmiechem.

- Mamo-chan?- zagaiła nagle niebieskooka.

- Słucham Kochanie?

- Mina coś wspominała, że zanim trafiłam do szpitala pokłócilismy się...

,,Cholera, przeklęta Minako"- pomyślał.

- Tak- przytaknął- Ale to nic ważnego. Nie ma sensu zaprzątać sobie tym głowy.

- Podobno szukaliście mnie do nocy, a ja się nie odzywałam...

- Owszem, ale na szczęście Motoki Cię spotkał.

Usagi intensywnie zaczęła bawić się swoimi palcami.

- Mamoru, proszę powiedz mi o co chodziło. Wiem, że jestem dziecinna, ale nie uciekłabym od tak bez powodu.

,,Ale ze mnie idiota"- pomyślał- ,,Przecież to było kwestią czasu, aż któraś z dziewczyn powie jej o szeroko zakrojonych poszukiawaniach i poprzedzającej je ,,sprzeczce". Cholera! Myśl Mamoru. Szybko. I niech to będzie realistyczne..."

- Więc?- usłyszał.

- No dobrze. Skoro koniecznie chcesz wiedzieć.. Rozmawiałem z Motoki w salonie, a Ty wróciłaś wcześniej z wykładów. Mówiłem mu jak bardzo ważna dla mnie jesteś, chociaż chciałbym, żebys była mniej infantylna. Niestety usłyszałaś tylko jak mówiłem o tym, że jesteś zbyt mało kobieca, przesadnie dziecinna i kompletnie niezainteresowana sprawami firmy, podczas gdy ja potrzebuję żony reprezentatywnej.

Usagi otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia i zaczęła okładać partnera pięściami.

- Zbyt mało kobieca? Przesadnie dziecinna? Jaka firma?- krzyczała.

- Ciii... Kochanie. Widzisz? Właśnie dlatego nie chciałem Ci mówić. Usłyszałaś zdanie wyrwane z kontekstu. Miałem na myśli, że pomimo, że taka jesteś to i tak Cię kocham najbardziej na świecie- powiedział całując ją w usta- To nie tak, że mi się Twoja infantylność nie podoba- jest urocza. Ona po prostu nie przystaje do rzeczywistości, w której teraz żyję. Ostatnio zwindowałem społecznie. Utrzymuje kontakty z różnymi znaczącymi osobistościami i spotykam się z niezwykle ważnym ludźmi. Wygodniej nie tylko dla mnie, ale i dla Ciebie byłoby być bardziej elegancką i zaznajomioną z tematem. Wiesz jak kariera jest dla mnie ważna, a to na nią rzutuje. Niemniej jeszcze ważniejsza niż kariera jesteś dla mnie Ty i chodźbym miał stracić wszystko wypracowane przez lata chcę, żebyś ze mną była. Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Więc nie przekładajmy ślubu na czas jak skończysz studia tylko pobierzmy się szybciej.

- Szybciej?- zapytała przecierając rękawem łzy.

- Kiedy tylko chcesz... Za rok, pół, miesiąc, tydzień, dzisiaj...

Usagi radośnie się uśmiechnęła.

- Nie no, dzisiaj nie- powiedziała wstając i zarzucając mu ręcę na szyję- Mama by mi nie wybaczyła, gdyby nie mogła zorganizować mojego ślubu z wielkim rozmachem.

Mamoru przyciągnął ją do siebie tak, że siadła na nim okrakiem.

- Więc zadzwonimy do niej, żeby zaczęła organizować- odparł zmysłowo całując ją w szyje i sprawnie rozpinając biustonosz pod bluzką.


 ***

- Cudownie być znowu w Tokio- powiedział prężący się na fotelu Yaten.

- Nasz wokalista nie jest chyba tego zdania- rzucił układający książki na półkach Taiki.

- Musiałeś brać te ściskające mózg pubikacje? Przecież nie zostajemy tutaj długo- syknął siedzący w kącie pokoju Seiya.

- Co Ci braciszku?- rzucił najstarszy.

- Jak to co. Usagi, ot co- odpowiedział za niego srebrnowłosy- Chce się z nią zobaczyć, ale nie chce.

,,Ciekawe co teraz robisz Króliczku"- pomyślał kompletnie ignorujący zaczepki braci Seiya.


 ***

Diamond Kentaro leżał na kanapie z rękami założonym za głowę. Plątające się wszędzie dookoła papiery wskazywały na ogrom lekceważonej pracy.

,,Think Diamond, think... Ile może mieć lat? 19, 20, 25? "- pomyślał przecierając oczy- ,,Napewno jest sporo młodsza ode mnie. Wyglądała na max 22, ale wyglądać to sobie można... Zawężmy zakres do pewnej granicy 18-25, jasna karnacja, niebieskie oczy, długie blond włosy, ok 170 cm wzrostu i 53 kg wagi. Ile może być takich dziewczyn w Tokio? Zakładając oczywiście optymistyczną wersję, że jest z Tokio. Eh Skarbie, co ja z Tobą mam. Totalnie przewróciłaś mi w głowie. Ciekawe co teraz robisz..."

czwartek, 5 grudnia 2013



ZAGUBIONA

Rozdział X


Motoki Furuhata siedział na skórzanej kanapie w salonie mieszkania Mamoru vis-a-vis niego samego.

- Więc mam rozumieć, że wszystko dobrze się skończyło?- zapytał zakładając ręce za głowę.

- Raczej tak- odparł brunet- Niemniej nie mogę sobie folgować z nadzieją, że znowu uderzy się w głowę. Swoją drogą przyznaj, że fart niesamowity...

- Nom- przytaknął jego rozmówca.

- Tak w ogóle już poza tą całą sytuacją z Esme to trochę Usę ostatnio zaniedbywałem. Nic nie mówiła, ale i ja wiem i Ty wiesz, że przykładnym narzeczonym nie byłem.

Motoki tylko przewrócił oczami.

- Chcesz to zmienić?- drążył.

Mamoru wstał i zaczął przechadzać się wzdłuż salonu z rękami w kieszeniach.

- Powiem tak, zamierzam z tej sytuacji ugrać jak najwięcej. Do tej pamiętnej pory wszystko szło tak łatwo, że przestałem nie tylko zachowywać ostrożność, ale i dbać o szczegóły. Zbyt często wracałem późno, rzadko wychodziliśmy razem, nie przynosiłem jej kwiatów, itp itd. Jeszcze gotów znaleźć się jakiś laluś, który zacznie jej słodzić i podkopie moją pozycję.

- Zaraz, zaraz.. Chcesz mi powiedzieć, że boisz się, że ktoś ją w sobie rozkocha?- dopytywał jasnowłosy.

- Ona mnie kocha na zabój, więc tej opcji nie biorę pod uwagę, ale gdyby trafił się taki typek to mógłbym stracić w jej oczach, a im bardziej idealny w jej oczach jestem tym nasz związek bezpieczniejszy. 

Motoki zamyślił się zawieszając wzrok na abstrakcjonistycznym obrazie zdobiącym przeciwległą ścianę.

- Wcześniej o tym nie myślałeś- zagaił.

- Człowiek uczy się na błędach, a skoro los zaserwował Usagi tabula rase to zamierzam ją starannie zapisać- odparł ciemnowłosy przebiegle się uśmiechając.

- Phy- prychnął Motoki- Właśnie miałem Ci od jakiegoś czasu zasugerować większą troskę o Usę, ale widzę, że już nie ma takiej potrzeby.

Mamoru uniósł brwi w górę.

- Wiesz...- kontynuował blondyn- Może Usagi nie ubiera się zbyt kobieco, ale i tak zdecydowanie jest na czym oko zawiesić.

Słońce całkowicie przekroczyło horyzont, zapadł zmrok, ruszył się lekki wiatr.

- Ona zawsze była moja- rzucił nonszalancko Mamoru kładąc przedramiona na oparciu fotela-... i będzie tylko moja.

Motoki wstał z kanapy.

- W takim razie zadbaj o to- odparł blondyn.

- Już moja w tym głowa...


 ***

- Długowłosa blondynka żwawym krokiem przmierzała szpitalny korytarz.

- Tak mamo, napewno wszystko w porządku. Bardzo dobrze się czuję. Mamoru przychodzi po mnie jutro rano i wracamy do domu...- usłyszła wchodząc do tymczasowego pokoju Usagi i dyskretnie siadając na krześle.

- Kończe, bo koleżanka przyszła... Nie martw się.. Tak, zadzownię. Pa!

- Ehh- westchnęła odkładając telefon na szafkę- Witaj Mina.

- Cześć obżartuchu- powiedziała wskazując na puste papierki po ciastkach.

- Od razu obżartuchu- obruszyła się na niby Usagi- Lekarz powiedział, że mam uzupełnić niedobory witamin...

- Batonami?- zapytała blondynka, ale jej zniecierpliwienie połączone z ekscytacją nie pozwoliło czekać na odpowiedź- Słyszałaś kto przyjeżdża do Tokio?

- Three Lights?- powiedziała od niechcenia przymierzając się do kolejnego batona.

- Hyyyyyyyyyyyy... Skąd wiesz?- krzyknęła Minako aż podskakując.

Usagi otwarła oczy szeroko ze zdziwienia.

- No nie mów.. Ja tylko żartowałam...

Minako spowrotem usiadła na zajmowanym wcześniej miejscu.

- Bo ma się rozumieć, że Seiyę pamiętasz- zagaiła.

- Oczywiście, to mój dawny przyjaciel.

- Dość bliski przyjaciel- powiedziała owijając kosmyk włosów wokół palca.

Usagi spojrzała na nią morderczym wzrokiem.

- Mina, ja mam Mamoru...

- Facet nie ściana, da się przesunąć...

- MINAKO!- krzyknęła Usagi.

- Dobrze, już dobrze. Jak tam chcesz. Ja w każdym razie tym razem Yatenowi nie przepuszczę- powiedziała machając do niej dwoma świstkami papieru.

- Że to niby co?- zapytała.

- Jak to co? Bilety na przyszłotygodniowy koncert Three Lights, na który chcę iść ze swoją najlepszą przyjaciółką.

- Nieee ma mowy- odparła Usagi kręcąc głową na boki.

- Proszęęęęęęęęęęę...

- A Rei, Mako, Ami... 

- Myślałam, że będziesz chciała zobaczyć się z Seiyą- odparła Mina zakładając ręce za głowę.

- Niby tak, ale jeśli Seiya znowu za dużo sobie pomyśli...- gdybała.

- To Minako Aino go uświadomi- odpowiedziała mrugając do niej okiem.


 ***

- Gdzie jesteś Piękna...- powiedział do siebie przytojny mężczyzna patrząc przez okno apartamentu w Minami Azabu.

wtorek, 3 grudnia 2013



ZAGUBIONA

Rozdział IX


Diamond Kentaro siedział na biurowym krześle milcząco wpatrując się w ścianę i mnąc prawą ręką kartkę papieru.

- Wiem bracie, że nienawidzisz papierkowej roboty, ale proszę- nie wyżywaj się na naszej dokumentacji- rzucił wchodzący do pomieszczenia brunet- Coś Ty taki wściekły?

Białowłosy nie wyglądał na skorego do zwierzeń, ale po paru sekundach niczym niezmąconej ciszy postanowił podjąć rozmowę.

- Ta dziewczyna z wczoraj... Jak wróciłem to już jej nie było- odparł obracając się na krześle i rzucając papier do kosza.

- Co za paradoks- powiedział Safir siadając naprzeciw brata- Pierwsza kobieta, która sama sobie poszła i jednocześnie pierwsza która nie chciałeś, żeby poszła.

- Żebyś wiedział...

- No więc na co czekasz braciszku? Dzwoń, pisz, odwiedzaj...- zaproponował ciemnowłosy.

Diamond przetarł oczy dłońmi, a potem oparł na nich podbródek.

- Nie wiem kim jest, gdzie mieszka, pracuje, uczy się ani jaki ma nr telefonu- odparł zrezygnowany.

Safir uniósł brwi do góry w geście zdziwienia.

- Chcesz mi powiedzieć, że przespałeś się z dziewczyną i nie zapytałeś jej wcześniej nawet jak ma na imię?

- Wiem, jestem idiotą!- krzyknął uderzając pięściami w biurko i wstając.

- Wszystko potoczyło się tak szybko...- kontynuował machając rękami- Zostawiła karteczkę, że wzięła moją wizytówkę...

- Więc jest szansa, że zadzwoni- dodał brunet- A jeśli nie?

- Jeśli nie to przekopię całe Tokio...- odparł wkładając ręce do kieszeni.

Safir uśmiechnął się przyjaźnie.

- Wiesz, nigdy nie myślałem, że jakakolwiek kobieta podziała na Ciebie tak, że stracisz rozum. Tokio ma ponad 8 mln mieszkanców, a ona może nawet nie być z Tokio. Jedyne co wiesz to jak wygląda, a wygląd się zmienia

- Jej oczy... Takich oczu nikt nie ma...- powiedział patrząc przez okno niczym zahipnotyzowany.

- Diamond, brzmisz jak wariat.

- Bo zwariowałem... na jej punkcie- odparł uśmiechając się chytrze.

- Swoją drogą dziewczyna musi być naprawdę niezwykła skoro w parę godzin owinęła sobie wokół palca jednego z najpotężniejszych ludzi w Japoni- rzucił zaintrygowany jej osobą Safir.

- Oj tak braciszku, oj tak...


 ***

- Heeeere we came!- krzyknęła Minako wparowując do szpitalnego pokoju.

Usagi rzuciła w bok przeglądane komiksy i żwawo podniosła się na łokciach.

- Dziewczyny, super, że jesteście- powiedziała serwując szeroki uśmiech.

- Jasne, że super- odparła Rei siadając na skraju łóżka.

- Mamoru dopiero dzisiaj do nas dzwonił, a Motoki też mi wcześniej nic nie powiedział- dodała Mako krzyżując ręce na piersiach.

- Oj dajżesz już spokój, po prostu nie chcieli w środku nocy podnosić larum- fuknęła czarnowłosa.

- A właśnie, o co Wam wczoraj poszło?- wyskoczyła Minako.

- Ty bezmózgu!- krzyknęła momentalnie  Rei- Przecież ona straciła pamięć!

Usagi spoważniała.

- Dziewczyny, trochę więcej wyczucia- powiedziała wchodząca między nie Ami- Usagi, jak się czujesz?

- Na ciele dobrze, na duchu nie najgorzej- odparła lekko się uśmiechając- Wiecie, tak sobie myślałam... Wiadomo, że nie jest fajnie stracić pamięć, ale nie zamierzam z tego robić osobistego dramatu. Nie zapomniałam przecież Was, Mamoru, rodziców. Nie zapomniałam mówić ani chodzić, wiązać sznurowadła ani przechodzić przez ulicę. Mamo-chan mówił, że nie nawiązałam w tym czasie jakiś bliższych znajomości ani nie dokonałam spektakularnych zmian sytuacji życiowej. Czego naprawdę ważnego mogę nie pamiętać?... Jaka była wczoraj pogoda? Co ostatnio oglądałam w telewizji? Albo ile komiksów kupiłam w zeszłym roku? Napewno było wiele chwil, z Mamoru czy z Wami, wartych zapamiętania, ale takich chwil będzie jeszcze mnóstwo. Teraz mam dwa lata z życiorysu mniej i nie zamierzam trwonić reszty czasu na użalanie się nad sobą.

Dziewczyny słysząc Usagi otwierały buzię szerzej jedna od drugiej.

- Usa, Ty chyba naprawdę mocno uderzyłaś się w głowę- rzuciła Mako.

W tym momencie wszystkie radośnie zaszczebiotały.

- Dziwi mnie tylko, że poszłam na studia- powiedziała z już bardziej skwaszoną miną- Jeszcze na zarządzanie...

- Mamoru z ojcem Cię namówili, ale o tym to może już pogadaj z nimi...- odparła Ami.

- Racja... Aaa, Mina... Co miałaś na myśli przez ,,o co Wam wczoraj poszło"?- zapytała Usagi.

- Usa, tego że często mówię pierdoły chyba nie zapomniałaś?- rzuciła przyjaźnie blondynka- Po prostu przed Twoim zasłabnięciem pokłóciłaś się z Mamoru i nie dawałaś znaku życia. Szukaliśmy Cię po całym mieście, ale w końcu wpadł na Ciebie Motoki i przywiózł do domu.

- Hm, Mamo-chan mi nic nie mówił...

- No jasne, że nie, bo po co. Drobna sprzeczka i tyle. Napewno nie chciał, żeby pierwszą rzeczą o której się dowiesz z ostatnich dwóch lat była Wasza jedyna kłótnia- zagaiła Rei.

- Ehh, masz rację- westchnęła.

niedziela, 1 grudnia 2013



ZAGUBIONA

Rozdział VIII


Słysząc dźwięk otwieranych drzwi Mamoru Chiba wstał z zajmowanej kanapy i szybkim krokiem ruszył na korytarz, gdzie w tym momencie pojawiła się jego zagubiona narzeczona i wieloletni przyjaciel.

- Usagi, martwiłem się- powiedział podchodząc do niej i próbując ją objąć, ale ona wykonała wymowny krok w tył.

- Musimy porozmawiać- rzuciła wpatrując się w niego swoim wielkimi, smutnymi oczami.

- To nie tak jak myślisz. Już Ci wszystko wyjaśniam…

,,Ehhh…”- westchnęła spuszczając wzrok i kierując się w głąb mieszkania.

- To ustalcie sobie wersję wydarzeń, a ja idę do łazienki. Zaraz wracam.

Mamoru upewnił się, że dziewczyna zamknęła za sobą drzwi i poprowadził przyjaciela do salonu.

- Naprawdę dzięki stary, że ją przywiozłeś…- powiedział opierając się łokciami o fotel.

- Zawsze do usług- odparł Motoki z lekkim uśmieszkiem na twarzy- Jak z tego wybrniesz?

Tym razem to Mamoru uśmiechnął się do swojego rozmówcy.

- Trzeba było uważać…- kontynuował blondyn.

- Przyganiał kocioł garnkowi…

- Mako nic nie podejrzewa- odparł Motoki asekurując wzrokiem wejście do salonu.

- Usagi też nic nie podejrzewała- szepnął brunet- Ona wie, że Ty wiesz?

- Nieeeeeeee- zdecydowanie zaprzeczył- Tylko insynuuje.

Nagle z przeciwległego końca mieszkania dało się słyszeć niezidentyfikowany dźwięk podpadający pod kategorię hałasu.

- Kochanie, co Ty wyprawiasz?- zawołał Mamoru przez ścianę, a gdy nie usłyszał odpowiedzi ruszył w stronę łazienki.

- Niech to, Usa! Usagi obudź się!- krzyknął do leżącej na podłodze blondynki.

- Szlag- zaklnął Motoki- już przy mnie źle się czuła. Jedźmy moim samochodem- stoi od frontu…

Chwilę później dwójka mężczyzn z nieprzytomną blondynką jechała już do najbliższego szpitala.


 ***

- Panie doktorze, co z nią?

- Pana narzeczona właśnie się obudziła. Zemdlała uderzając w głowę o coś twardego. Dobra wiadomość jest taka, że zasłabnięcie nie miało rażąco poważnego podłoża, a było wypadkową zmęczenia, osłabienia, wyczerpania i stresu. Gorzej, że wspomniane uderzenie było dość mocne i musimy zawieść ją na tomografię. Tak więc ma Pan 5 minut.

- Dobrze, dziękuję- odparł.

- Dzięki Motoki. Zajmie to pewnie niewiadomo ile, więc nie ma sensu, żebyś marnował swój czas. Ja tu muszę zostać…- zwrócił się tym razem do przyjaciela.

- Jesteś pewien?- zapytał.

- Jasne...

- Jak coś to dzwoń. No to see ya- rzucił poklepując go po ramieniu

Mamoru wstał i przy końcu korytarza skręcił w prawo do wskazanego przez pielęgniarkę pokoju.

- Usagi- powiedział cicho na progu nie wiedząc jaka będzie jej reakcja.

- Mamo-chan!- krzyknęła słabo, ale radośnie- jesteś niedobry, leżę tutaj przytomna tak już z pięć minut, a Ty przychodzisz dopiero teraz.

Mamoru stał tak przez parę sekund osłupiały i całkowicie zbity z pantałyku.

- Rozmawiałem jeszcze z lekarzem- odpowiedział siadając na skraju łóżka.

- Yhymm- mruknęła całując go w usta- Wobec tego- wybaczam Ci... Kiedy przyjadą rodzice? W ogóle co mi się stało? Doktor mówił, że byłam niby wyczerpana i takie tam…

- Rodzice? Przepraszam Usa, z tego wszystkiego jeszcze do nich nie dzwoniłem…

- Jak mogłeś ich nie powiadomić?- powiedziała z niby- wyrzutem- Środek nocy, a mnie nie ma w domu. Na pewno się martwią…

Chłopak teraz kompletnie nie wiedział co ma o tym wszystkim sądzić.

- Usagi, Twoi rodzice dwa lata temu przeprowadzili się do Stanów, a Ty mieszkasz ze mną w Tokio- odparł zszokowany.

Uśmiech momentalnie spełzł z twarzy dziewczyny.

- Co Ty mówisz Mamo-chan?- powiedziała licząc po cichu na prima aprilis- Nazywam się Usagi Tsukino. Mam 18 lat, właśnie kończę szkołę średnią i mieszkam z rodzicami i młodszym bratem w Tokio.

Mamoru aż zdębiał na tą relację.

- Nazywasz się Usagi Tsukino, masz 20 lat, chodzisz na studia i od dwóch lat mieszkasz ze mną. Siostro!- krzyknął wychodząc na korytarz.

Translate